Niedziela ze Słowem

Ze słownikiem w ręku (29.07.2018)

Przed cudownym rozmnożeniem chleba Jezus zadaje Filipowi pytanie: „Skąd kupimy chleba, aby oni się posilili?” (J 6,5). Ewangelista dodaje, że Jezus mówił to, wystawiając apostoła na próbę. Gdybyśmy sięgnęli do słownika, okazuje się, że greckie peiradzo znaczy tyle co „kusić”. Z tego samego rdzenia pochodzi rzeczownik „pokuszenie”, który pojawia się w dyskutowanej ostatnio prośbie Modlitwy Pańskiej. Czy Jezus „kusił” Filipa? Jak rozumieć prośbę: „nie wódź nas na pokuszenie”? Przecież św. Jakub zapewnia w swym liście, że Bóg nie kusi nikogo.

Odwołać się trzeba do pierwotnych form religii Izraela, gdy Żydzi jeszcze nie byli w stanie przyjąć prawdy o istnieniu szatana jako ducha całkowicie sprzeciwiającego się Bogu. Gdyby taką myśl dopuścili, nie uchroniliby się od oddawania czci również szatanowi jako duchowi silniejszemu od człowieka, by nie ściągnąć na siebie jego gniewu. W takiej sytuacji monoteizm nie mógłby się ostać. Bóg więc prawdę o naturze złego ducha objawiał stopniowo. W pierwotnych formach religijności Izraelitów wszystko, co się wydarzało – dobro i zło – przypisywano Bogu. Stąd w Starym Testamencie znajdują się karty, na których to Bóg jest sprawcą nieszczęść. Dopiero wówczas, gdy monoteizm był już silnie utwierdzony, Bóg objawił prawdę, iż szatan jest całkowitym przeciwnikiem tak człowieka, jak Boga, i że to właśnie ów zły duch stoi ostatecznie za każdym złem. W czasach Jezusa prawda ta była już znana, aczkolwiek czasem posługiwano się jeszcze dawnym językiem najstarszych ksiąg Biblii Hebrajskiej, w których Boga widziano także jako autora pokus czy nieszczęść.

Choć więc szata językowa niektórych tekstów biblijnych ukazuje nam Boga, który jest odpowiedzialny za zło, w rzeczywistości od Niego pochodzi jedynie dobro. Bo przecież już po chwili „kuszony” Filip rozdaje tłumom chleb.

Share:
ks. Mariusz Rosik