Research blog

Mentalność grecko-hellenistyczna a mentalność żydowska

Ruiny antycznych budowli na Lindos, Grecja (fot. M. Rosik)

Myślenie Hebrajczyków zakotwiczone jest w pojęciach i obrazach konkretnych, nie abstrakcyjnych. Liczyły się dla nich wydarzenia historyczne i ich wpływ na chwilę obecną. Pojęcia abstrakcyjne początkowo w języku hebrajskim nie istniały w ogóle; z czasem zaczęto je tworzyć w oparciu o nazwy konkretnych przedmiotów czy zjawisk. Wystarczy wspomnieć, że rahămîmto w pierwotnym znaczeniu „nerki”, „wnętrze”, a dopiero później „miłosierdzie”. Pojęcie abstrakcyjne „pokój” wywodzi się od terminu „cały”, „wszystko”. Podobnych przykładów można podać wiele. Zupełnie inaczej ma się rzecz z pojęciami abstrakcyjnymi u Greków, którzy już na wiele wieków przed Chrystusem posługiwali się terminami „prawda”, „dobro”, „piękno”, „pokój”, „szczęście”, „cnota”. Sprawił to oczywiście zakrojony na szeroką skalę rozwój myśli filozoficznej. Grecy i Hellenowie wydobywali z rzeczywistości to, co jest w niej stałe i co można wyodrębnić jako pewną prawidłowość. Tak właśnie tworzyły się pojęcia abstrakcyjne.

Abstrakcyjne myślenie Greków różni się od konkretnego myślenia Żydów nawet w zasadniczej perspektywie gramatycznej. Podstawowym czasem gramatycznym czasowników wśród Żydów był czas przeszły. Swą zasadniczą formę przyjmował w trzeciej osobie liczby pojedynczej. „On zrobił” – odnosiło się do konkretnego wydarzenia w przeszłości, które ma wpływ na dzień dzisiejszy. Wydarzenie to dokonało się i ma charakter obiektywny. Grecy odwrotnie – myśleli subiektywnie i abstrakcyjnie, stąd podstawową formą gramatyczną czasownika jest pierwsza osoba liczby pojedynczej czasu teraźniejszego. Istotne bowiem w ich mentalności jest działanie podmiotu mówiącego. Idąc dalej w tym wywodzie, należy stwierdzić, że Grecy lubili analizę rzeczywistości w formie dyskursu filozoficznego, w którym podstawowym tworzywem był rzeczownik. Hebrajczycy wybierali historię, a więc dawne wydarzenia, lub przepowiednie („wyrocznie), czyli wydarzenia przyszłe. „Fundamentem tworzącym język hebrajski jest czasownik. On umożliwia opowiadanie historii, przedstawianie poszczególnych wydarzeń i łączenie ich w zespół faktów odsłaniających coraz głębszy sens rzeczywistości, w jakiej funkcjonuje człowiek. Syntetyczny sposób myślenia Żydów przyczynił się również do ukształtowania odmiennego obrazu człowieka niż ten ukształtowany przez analizujący wszystko umysł Greka. Była to najważniejsza różnica”[1].

Myślenie Greków było myśleniem opartym o wywód logiczny, w którym liczyło się następstwo zdarzeń i ciąg przyczynowo-skutkowy. Twierdzenie, którego nie można było logicznie uzasadnić, nie było wiarygodne. Myślenie Hebrajczyków natomiast jest myśleniem obrazowym, w którym niekoniecznie liczy się logiczne następstwo. Za przykład niech posłuży Jezusowa przypowieść o zaproszeniu na ucztę weselną, która budzi trudności interpretacyjne z punktu widzenia logiki. Czytelnik zadaje sobie pytanie: skoro wydający przyjęcie zapraszał bez wyjątku wszystkich („‘Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie’. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych”; Mt 22,9-10), jakże może się dziwić, iż jednemu z uczestników brak stroju weselnego („Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego?”; Mt 22,12)? Hebrajczyk czasów Jezusa nie miał kłopotu z interpretacją tego midraszu. Widział w nim po prostu dwa obrazy: pierwszy mówił mu o tym, że Bóg zaprasza wszystkich do swego królestwa, drugi – że w Bożym królestwie nie może się znaleźć nikt niegodny. Wnioski wyciągnięte z obydwu obrazów są jak najbardziej słuszne, choć pomiędzy nimi nie istnieje logiczny związek następstwa. Podobnie brzmią wyrocznie starotestamentowych proroków, gdzie często tuż obok zapowiedzi kary i zniszczenia pojawiają się zapowiedzi okazania miłosierdzia i ocalenia; nie są one połączone żadnym logicznym (z punktu widzenia Greków) łącznikiem[2].

Kolejny obszar różnic mentalności hebrajskiej i grecko-hellenistycznej to napięcie pomiędzy aktywnością i kontemplacją. Hebrajczyk ujmował rzeczywistość na sposób aktywny, a podstawową formą jej opisu było działanie. Grecy wybierali kontemplację. Liczyło się dla nich to, co niezmienne i stałe, co podlega jasnym prawidłom. Lubowali się w wykrywaniu i nazywaniu owych prawideł rządzących rzeczywistością.

W jerozolimskiej dzielnicy Mea Szearim

Hebrajskie preferencje do aktywności i działania oraz greckie preferencje do kontemplacji rzutowały także na odmienny sposób patrzenia na historię i czas. Z punktu widzenia graficznego można przedstawić bieg czasu w myśli Hebrajczyków w formie linii ciągłej, u Greków natomiast w formie koła.  Czas w ujęciu linearnym wypływa z założenia, że historia ma swój początek (dla Żydów był nim akt stwórczy Boga), a kolejne wydarzenia rozwijają bieg dziejów. Każde wydarzenie wnosiło w historię świata nową jakość. Odmiennie czas pojmowali Grecy. Czas, niczym fortuna, kołem się toczy. Wydarzenia powracają cyklicznie, podobnie jak pory roku. Wydaje się, że doskonale tę różnicę mentalnościową uchwycił i oddał w swym dziele Contra Apionem Józef Flawiusz:

[…] u Greków, jak można stwierdzić, wszystko dzieje się niedawno, by tak rzec, wczoraj lub przedwczoraj; mam tu na myśli zakładanie miast, wynalezienie sztuk i spisanie praw, a już chyba do najpóźniejszych ze wszystkich osiągnięć należy troska o pisanie historii. Natomiast Egipcjanie, Chaldejczycy i Fenicjanie – że na razie nie umieszczę na liście razem z nimi naszego narodu – mają, jak to przyznają sami Grecy, bardzo starą i utrwaloną tradycję historyczną. Wszystkie te narody bowiem zamieszkują kraje najmniej narażone na niszczące działanie warunków atmosferycznych i niemało dokładają starań, aby żadne z ich dziejowych wydarzeń nie pogrążyło się w niepamięci, lecz jak święte zawsze pozostało zachowane w dokumentach publicznych, sporządzonych przez najmędrszych z ludzi (Ap.1,4-6).

Hebrajczycy i Grecy różnili się także w spojrzeniu na człowieka. Dla Hebrajczyków istota ludzka jest jednością psycho-fizyczno-duchową. Człowiek zawsze widziany jest jako całość, w której życie fizyczne i duchowe splatają się razem i wzajemnie na siebie oddziałują. Grecy patrzyli na człowieka raczej przez pryzmat dychotomicznego podziału na ciało i duszę. Myśl platońska, która podkreślała ten dualizm, doprowadziła ostatecznie do tego, że ciało widziano jako element kontrastowy, a nawet przeciwny duszy. Częsty brak związku świata duchowego i materialnego zaowocował u Greków nawet w egzystencjalnym wymiarze: wielu z nich było albo ascetami albo hedonistami, w zależności od tego, który z wymiarów uznano za istotniejszy. Tymczasem w myśleniu Hebrajczyków świat nadprzyrodzony ma wpływ na świat materialny, czego dowodem jest choćby rozumienie Eucharystii jako rzeczywistej, fizycznej obecności Chrystusa, spowodowanej celebracją obrzędu religijnego.

Apostoł Paweł ze swą głęboką intuicją rozumiał obydwa światy i znakomicie poruszał się w obydwu przestrzeniach mentalnościowych. Co więcej, potrafił doskonale dokonywać transferu myśli pomiędzy nimi. Właśnie dlatego żydowskie przekonania religijne w wydaniu chrześcijańskim mogły zostać przyjęte przez umysły ukształtowane przez kulturę helleńską i trafić na grunt, na którym nie tylko przyjęły się, ale szybko rozwijały.

[1]P. Poniży, Między judaizmem a hellenizmem. Σοφία Σαλωμώνος księgą spotkania, Studia i Materiały 166, Poznań 2013, 41.

[2]Te pozornie zaprzeczające sobie wyrocznie proroków próbował wyjaśniać jeden z największych teologów żydowskich XX wieku, Abraham Joshua Heschel:„Sprzeczności zauważalne w proroczych przekazach mogą wprawiać w zakłopotanie. Oto Księga Amosa, z której pochodzą słowa: ‘Nadszedł już czas kary dla mojego ludu, Izraela’ (8,2) oraz ‘Upadła, nie będzie mogła powstać Dziewica Izraela’ (5,2), kończy się następującą przepowiednią: ‘Uwolnię z niewoli lud mój izraelski – odbudują miasta zburzone i będą w nich mieszkać; zasadzą winnice i będą pić wino; założą ogrody i będą jedli z nich owoce. Zasadzę ich na ich ziemi, a nigdy nie będą wyrwani z ziemi, którą im dałem – mówi Pan, twój Bóg’ (Am 9,14-15). Jaki związek kryje się pomiędzy słowem gniewu a słowem współczucia, pomiędzy ‘pochłaniającym ogniem’ i ‘wieczną miłością’? Czy ewidentna sprzeczność zawarta w stwierdzeniach proroka obala ważność przesłania? Byłoby tak, gdyby proroctwo dotyczyło jedynie praw lub zasad. Lecz prorok dotyka relacji między Bogiem a człowiekiem, gdzie sprzeczność jest nieunikniona”; A.J. Heschel, Prorocy, tłum. A. Gorzkowski, Kraków 2014, 62-63.

Fragment książki: Kościół a Synagoga (30-313 po Chr.). Na rozdrożu, Wydawnictwo Chronicon, Wrocław 2016, ss. 118-121.

Share:
ks. Mariusz Rosik