Podróże

Hortensjowy raj. Azory (I)

Obok uprawy herbaty rosną wszechobecne hortensje

Kościół Miłosierdzia w Ribeira Grande na Azorach został ufundowany przez wyspiarską instytucję zajmującą się świadczeniem miłosierdzia potrzebującym pod koniec XVI wieku. Zrekonstruowano go wiek później w stylu późnobarokowym, przebudowując przede wszystkim dzwonnicę. To rzadki przypadek budowli religijnej o dwuczęściowej symetrycznej fasadzie, z którą korespondują wewnątrz dwie niesymetryczne nawy.

Wnętrze kościoła Miłosierdzia, Ribeira Grande

Kościół dedykowany Duchowi Świętemu znany jest wśród wyspiarzy także jako kościół Senhor dos Passos („kościół śladów stóp Pańskich”), a to z tego powodu, że zakonnicy opiekujący się domem miłosierdzia zwykli w czasie Wielkiego Postu organizować tu procesję odzwierciedlającą drogę Chrystusa na krzyż. Już pierwsze kroki na wyspie pozwalają poznać religijne zamiłowania Azorczyków.

Objeżdżając wyspę naokoło wzdłuż wybrzeża natknąć się można na dziesiątki punktów widokowych. W pogodny dzień nikt nie ma wątpliwości, że nazwa „Azory” etymologicznie nie pochodzi od portugalskiej nazwy jastrzębi, lecz od włoskiego przymiotnika azzurro – „błękitny, lazurowy”. Błękit nieba przegląda się w falach oceanu, a te skrzą się w jasnych promieniach słońca.

Agnieszka Hermann, autorka internetowego przewodnika po Azorach, tak pisze o największej wyspie archipelagu:

„Jeśli czegoś nie brakuje na wyspie São Miguel to jezior. Cała okolica usiana jest kraterami wulkanów, a one najczęściej wypełnione są wodą. W przeciwieństwie do np. wyspy Pico São Miguel, mimo że tego samego pochodzenia geologicznego, ma bardzo łagodny krajobraz. Wschodni i zachodni koniec wyspy są mocno pagórkowate, a środek wyspy to jakby wypłaszczone siodło. Wszytko pokryte obłędnie soczystą zielenią, pastwiskami, a gdzieniegdzie lasami cedrowymi. Ta zieleń obramowana jest w dodatku kwiatami. W lipcu spotkamy tysiące hortensjowych żywopłotów, ale innych kwiatów też jest tu zatrzęsienie – dziko rosną irysy, naparstnice, lilie”.

Typowa panorama azorska

Kościół parafialny Naszej Pani z Estrela, wciąż w Ribeira Grande, stoi na miejscu, w którym pierwsi osiedleńcy wybudowali świątynię ku czci Matki Bożej Loretańskiej. Kiedy jednak Ribeira Grande stała się miastem, jej nowy burmistrz przyjął sobie za punkt honoru wystawienie okazalszego kościoła. Konsekrowano go w 1517 roku, w czasie, gdy nad Europą zawisły ciemne chmury reformacji. Przebudowano go dwieście lat później, nadając obecny kształt. Trzynawowa fasada odpowiadająca trzem nawom wewnątrz świątyni jest to najczęściej spotykany model architektoniczny na wyspie São Miguel. Na uwagę zasługuje olbrzymich rozmiarów jak na tutejsze warunki wieża z litych kamieni. Wewnątrz natomiast zachwycają rzeźby w kaplicy adoracji Najświętszego Sakramentu.

Kościół parafialny Naszej Pani z Estrela, Riberia Grande

Kaplica św. Andrzeja została wybudowana w miejscu, gdzie według tradycji osiedlili się pierwsi mieszkańcy wyspy. W dzisiejszej konstrukcji umieszczono kamienie, które znalazły się w murach pierwotnej kaplicy. Nad wejściem do kościółka umieszczono symboliczne motywy w reliefach. Wewnątrz uwagę zwracają dwa łuki, pomiędzy którymi wystawiono dwie zbudowane w stylu toskańskim nieproporcjonalne kolumny. Przejście pod łukami prowadzi do bocznej kaplicy z regularnego prostokątnego wnętrza kościoła.

Domy mieszkańców Azorów bardzo często zdobione są pięknymi wizerunkami Świętej Rodziny i innych świętych, których traktować należy jako patronów domostw. Prostokątne przedstawienia najczęściej zbudowane są z kilku płytek azulejos, umieszczonych dokładnie na nadprożach. Aby uniknąć nieporozumień i domysłów, wizerunki najczęściej są opatrzone podpisami.

Na odrzwiach domów

Zupełnie blisko miejsca, gdzie się zatrzymałem, odnajduję dom rodzinny matki Teresy da Anunciada, która przyszła na świat w 1658 roku jako dziewiąte z trzynaściorga rodzeństwa. Jako młoda dziewczyna, Teresa rozczytywała się w literaturze religijnej, zwłaszcza w biografiach świętych. Szczególnie upodobała sobie św. Brygidę Szwedzką. W wieku 23 lat wstąpiła do zakonu klarysek w klasztorze Naszej Pani od Nadziei w Ponta Delgada. W klasztorze zachwyciła ją rzeźba Chrystusa zatytułowany Ecce Homo, przed którym godzinami odprawiała medytacje. Podczas tych medytacji otrzymywała wizje, w których Jezus objawiał jej, w jaki sposób należy ten czcigodny wizerunek otaczać kultem. Chrystus objawiał jej się także podczas snów. Dziś wizerunek czczony jest jako obraz Chrystusa Pana Cudów i jest to najbardziej adorowany przymiot boski Jezusa wśród mieszkańców Azorów. Teresa, poświęciwszy całe życie promocji wizerunku Jezusa od Cudów, zmarła w opinii świętości w wieku 79 lat. Dziś toczy się jej proces beatyfikacyjny.

Na miejsce zamieszkania w Ribeira Grande wybrałem nie hotel, lecz prywatny apartament z dodatkiem kuchennym. Przygotowanie śniadań nie było trudne, gdyż lato to czas, w którym owoce są bardzo tanie, a jest ich bez liku. Szybko przygotowana kawa i nieco owocowo-warzywnych witamin dodaje energii na długie wyprawy. Problemem był początkowo brak dostępu do Internetu, choć obiecano go w ofercie. Kilka godzin pracy syna gospodarza wystarczyło jednak, by uporać się z problemem. Wtedy już w pełni cieszyć się mogłem sielską atmosferą! Rano budzą cię promienie słońca wpadające przez przestronne okna i oszklone drzwi oraz głośny śpiew ptaków. Za oknem zieleń, rześkie powietrze i –poza radosnym podśpiewywaniem stworzeń latających – upajająca cisza. Jeśli dorzucić do tego aromat porannej kawy, która już stygnie, zanim dokończę jutrznię – nic dziwnego, że każdy dzień zapowiada się wyśmienicie. „Gotowe jest serce moje, Boże, zaśpiewam i zagram. Zbudź się, chwało moja, zbudź się, harfo i cytro! Chcę obudzić jutrzenkę. Wśród ludów będę chwalił Cię, Panie, zagram Ci wśród narodów…” (Ps 108, 2-4)– wołam za psalmistą.

Wytwórnia ceramiki w Lagoa

Miejscowość Lagoa, położona zaledwie kilka kilometrów od stolicy, słynie z wyrobu ceramiki. Wytwórnia stanowi biznes rodzinny. Już piąte pokolenie kryje tajemnice wytwarzania naczyń całkiem podobnych do naszego „Bolesławca”. Produkcję otwarto w 1832 roku. Ta niewielka rodzinna manufaktura dziś niewiele zapewne różni się od tej sprzed wieku czy dwóch. Można przypatrzeć się pracującym nad ceramiką kobietom. Pędzle w ich rękach zręcznie nanoszą niebieskie wzory na gotowe już niemal naczynia. Można zajrzeć do dawnych malutkich sal produkcyjnych, ale największe zainteresowanie budzi sklepik, którego drewniane półki przepełnione są filiżankami, serwisami do kawy, pojemnikami na przyprawy i maselniczkami, jakie pamiętam z kredensu mojej babci. Wszystko sprawia naprawdę swojskie wrażenie i budzi uczucie ciepła, które chwyta za serce. Ot, przypominają się lata dzieciństwa. Polana strzelające w wesołym ogniu kaflowego pieca, zapach domowego chleba i długie wieczory pełne opowieści o dawnych czasach.

Share:
ks. Mariusz Rosik