AcademicaArtykuły

Zbawienie nie tylko dla Żydów? Samaria

Kto na porośniętych niskimi krzewami wzgórzach Samarii wyciągnie ze swego plecaka przewodnik, by na wskazanej przez indeks stronie odnaleźć hasło „Samaria”, ten łatwo odnajdzie tam także określenie „kraina tranzytu”. Górzysty krajobraz opada łagodnie na zachodzie w dolinę nadmorską, na wschodzie zaś przylega do wąskiej doliny Jordanu. Nie ma jasnej granicy ani z Judeą, ani z Galileą. Każdy jednak wie, że gdyby chciał przedostać się z Judei do Galilei lub odwrotnie, musi przejść przez Samarię.

Południowa część krainy ma charakter zdecydowanie pasterski. Stada kóz i owiec posłusznie reagują na dźwięk głosu pasterzy, niezbyt zdecydowanie natomiast ustępują z drogi na dźwięk klaksonu. Kolorowe kwadraciki i prostokąty pól, poletek i działek poprzecinanych siatką miedz tworzą niezapomniany krajobraz gruntów pokrywających falujące wzgórza, na których pracowita dłoń człowieka odcisnęła swoje niezatarte piętno. W oczy wrażają się niewielkie tarasy ułożone z kamieni, aby na stromych zboczach umożliwić wegetację kilku drzewek oliwnych.

Najważniejszym ośrodkiem kultu Samarytan jest Garizim. Teologowie do dziś nie są zgodni co do tego, czy Samarytanie w czasach Jezusa stanowili odrębną grupę etniczną, czy raczej było to jedno ze stronnictw judaizmu. Sami Żydzi z pewnością nie uważali Samarytan za swoich. Kiedy w 536 r. Żydzi, po edykcie uwalniającym Cyrusa, mogli powrócić z niewoli, by odbudować świątynię, Samarytanie pragnęli włączyć się w ten projekt, jednak Zorobabel odrzucił ich ofertę. Midrasz opowiada o tym wydarzeniu: „Tak wyglądały sprawy do momentu, kiedy nie powrócili z Babilonii […] ci, którzy zaczęli odbudowywać świątynię. Samarytanie, nazywani tak od imienia miasta Samarii, które zamieszkiwali, choć w rzeczywistości byli poganami, Samarytanie więc w liczbie stu osiemdziesięciu tysięcy, wypowiedzieli im wojnę. Pragnęli podstępnie zabić Nechemiasza i sprowokowali zatrzymanie prac nad świątynią przez dwa lata”.

Po odrzuceniu oferty pomocy przy odbudowie świątyni, Samarytanie postanowili wznieść swój własny przybytek. Na jego miejsce obrali górę Garizim. W nowym sanktuarium kult powierzono pozbawionym praw kapłanom z Jerozolimy. Długi czas trwały spory o to, który przybytek należy uznać za prawowity. Pewnego razu zwrócono się nawet do samego Ptolemeusza w Aleksandrii o wyrażenie swojej opinii. Opowiedział się oczywiście za Jerozolimą. Za czasów Aleksandra Wielkiego miasto uległo całkowitej hellenizacji, a proces ten przedłużył się na czasy panowania Ptolemeuszy i Seleucydów. W tym też czasie dochodziło do małżeństw mieszanych pomiędzy Samarytanami a członkami narodów pogańskich, co ściągało jeszcze większe odium na tych pierwszych ze strony Żydów.

Stanowisko archeologiczne w Sychem

Jakie są główne miasta krainy zamieszkałej przez Samarytan? Dawna wspaniałość Samarii, Sebasta, wychyla dziś dostojnie z ziemi głowę w postaci malowniczej ruiny przypominającej o dawnej świetności miasta i toczącym się tu ruchliwie życiu. Kto dobrze nasłuchuje szeptu kamieni, dziś jeszcze usłyszy gwar uliczny, stukot kopyt i fragmenty ludzkich rozmów toczonych na targach i w zagonach, przy pełnych kubkach cierpkiego wina.

Pomiędzy górami Garizim i Ebal wściubiło swój nos Sychem, dzisiejsze Nablus, dawna stolica krainy, która do dziś pozostaje żywotnym ośrodkiem życia miejskiego. Historia miasta wiąże się z postaciami Abrahama i Jakuba. Ten pierwszy jedynie przechodził przez to miejsce, drugi zaś nabył tu ziemię, ale musiał szybko uchodzić, by uniknąć zemsty za postępek swych synów, którzy krwawo pomścili zniewagę swej siostry. Ten drugi natomiast przekazał tę ziemię Józefowi i tu później spoczęły jego prochy, balsamowane być może na wzór egipskich mumii. Tu, w Sychem, także Jozue wygłosił swą płomienną mowę wzywając lud do ostatecznego zerwania z bożkami: „Bójcie się Pana i służcie Mu w szczerości i prawdzie! Usuńcie bóstwa, którym służyli wasi przodkowie po drugiej stronie Rzeki i w Egipcie, a służcie Panu! Gdyby jednak wam się nie podobało służyć Panu, rozstrzygnijcie dziś, komu chcecie służyć, czy bóstwom, którym służyli wasi przodkowie po drugiej stronie Rzeki, czy też bóstwom Amorytów, w których kraju zamieszkaliście. Ja sam i mój dom, służyć chcemy Panu” (Joz 24, 14-15).

Z Sychem pochodził Justyn Męczennik. Typowy przedstawiciel zamożnego mieszczaństwa, postanowił uniknąć skutków wojennej zawieruchy w latach 132-135 i wyruszył do Azji Mniejszej. Jego celem stał się Efez. Niezależny finansowo, nie musiał trapić swej głowy troską o utrzymanie. Wolał zająć ją filozofowaniem. Początkowo przystał do stoików, gdy jednak odstręczyła go myśl zwolenników szkoły powstałej w Stoa Poikile, przyłączył się do perypatetyków. Jednak i z propagatorami uczonych spacerów nie zawędrował zbyt daleko. Zachwyciła go filozofia Pitagorasa. Ostatecznie jednak ani tajniki myśli Heraklita, ani pitagorejskie tezy nie zaspokoiły głodu wiedzy młodego „przyjaciela mądrości”. Uczynił to dopiero pewien starzec, napotkany przypuszczalnie w okolicach Efezu. Dowiódł, że filozoficzne wysiłki zmierzające do uzasadnienia nieśmiertelności duszy mogą co najwyżej spełznąć na niczym w porównaniu z chrześcijańską modlitwą, która otwiera na Boga i prowadzi do Chrystusa. Od tego momentu wiara stała się dla Justyna „filozofią jedynie pewną i pożyteczną”.

Jest jeszcze Sychar, które słynie przede wszystkim ze studni na polu, które patriarcha Jakub przekazał swemu synowi Józefowi. Badania archeologów dowodzą, że studnia używana była nieprzerwanie przez kilka wieków przed Chr. Dowodzą tego między innymi fragmenty ceramiki z niej wydobyte. W IV w. chrześcijanie wystawili tu kościół. Studnia wchodziła w skład zabudowy architektonicznej świątyni; stanowiła centralny punkt, z którego rozchodziły się cztery ramiona krzyża, na którego planie wzniesiono kościół. Był on dwukrotnie niszczony przez Samarytan w czasie powstań w 484 i 529 roku. Odrestaurował go Justynian, ale po latach budowla uległa kolejnym zniszczeniom. Na jej miejscu krzyżowcy wystawili bazylikę. Studnia znajdowała się wówczas pod chórem. Przypuszczalnie pod koniec XI w. i ta świątynia została zburzona. W XIX w. ruiny nabyli prawosławni i wybudowali na nich niewielką kaplicę, odrestaurowując studnię Jakuba. Dziś jej głębokość wynosi 32 metry.

Tags2018
Share:
ks. Mariusz Rosik