AcademicaArtykuły

Synagoga a rodzący się Kościół w perspektywie misji

Nie ulega wątpliwości, że działalność misjonarska rodzącego się Kościoła była jednym z czynników, które doprowadziły do ostatecznego rozejścia się dróg chrześcijaństwa i judaizmu. Wśród teologów nie gasną spory co do tego, w jakiej mierze judaizm sam w sobie był religią misyjną, jednak ci Żydzi, którzy uwierzyli w Jezusa jako Mesjasza, rozpoczęli działalność misjonarską zakrojoną na szeroką skalę już w pięćdziesiąt dni po zmartwychwstaniu Chrystusa. Judeochrześcijanie początkowo byli aktywni misyjnie wśród innych wyznawców judaizmu, z czasem jednak orędzie swe skierowali także do pogan.

Niemal współczesny Jezusowi żydowski historyk Józef Flawiusz w swoim testimonium potwierdza, że za Nauczycielem z Nazaretu postępowali zarówno Żydzi, jak i poganie. Po oczyszczeniu testimonium Flavianum z dodatków chrześcijańskich tekst najprawdopodobniej przyjmuje następującą formę:

W tym czasie żył Jezus, człowiek mądry, czynił bowiem rzeczy niezwykłe i był nauczycielem ludzi, którzy z radością przyjmowali prawdę. Poszło za nim wielu Żydów, jako też i pogan. A gdy wskutek doniesienia najznakomitszych u nas mężów, Piłat zasądził go na śmierć krzyżową, jego dawni wyznawcy nie przestali go miłować. I odtąd, aż po dzień dzisiejszy, istnieje społeczność chrześcijan, którzy od niego otrzymali nazwę (Ant.18,63-64)[1].

Realizując misyjny nakaz Chrystusa: „Idźcie i czyńcie uczniami wszystkie narody” (Mt 28,19), chrześcijanie z jednej strony przybliżają podstawy religijności żydowskiej pogańskiemu światu, z drugiej jednak coraz bardziej oddalają się od tych nurtów judaizmu, które nie uznały Mesjasza w Jezusie z Nazaretu. W jaki sposób rozwijała się misja rodzącego się Kościoła? Jaki wpływ miała na wzajemne relacje Kościoła i Synagogi? W jakiej mierze przyczyniła się do powstania dwóch odrębnych religii, które wyrastają ze wspólnego pnia? Poniższe refleksje stanowią próbę odpowiedzi na tak postawione pytania.

Judaizm religią aktywną misyjnie

Na początku naszej ery niektóre środowiska judaistyczne diaspory, motywowane wezwaniami starotestamentowych proroków, podejmowały swoisty wysiłek misjonarski[2]. Centrum tych usiłowań stały się synagogi[3]. W odróżnieniu od świątyni, do której wstęp był rygorystycznie zakazany poganom, synagogi były bardziej otwarte. Ponieważ w miejscach tych zasadniczo posługiwano się greką koinē, w której wygłaszano pouczenia, instytucja ta okazała się szczególnie użyteczna w propagowaniu idei judaizmu. Właśnie tak szerzył się prozelityzm. Trudno jest dziś ocenić rozmiary tego ruchu w pierwszej połowie I stulecia, niemniej jednak nie można nie docenić jego znaczenia. Skutkował on zasadniczo na dwa sposoby: niektórzy całkowicie przyjmowali judaizm i stawali się prozelitami, przyjmując obrzezanie i zobowiązując się do zachowania prawa moralnego i rytualnego zapisanego w Torze, inni natomiast stanowili grupę osób określanych jako „bojący się Boga” (Theo foboumenoi)[4]. Potomkowie tych pierwszych stawali się Żydami, natomiast „bojący się Boga” sympatyzowali z judaizmem poprzez odrzucenie czci obcych bóstw, przyjęcie praw moralnych zapisanych w Pięcioksięgu oraz niektórych praw kultycznych, czyli przyjmując na siebie zobowiązania wynikające z przymierza noachickiego.

„Bojący się Boga” byli rozpoznawalną grupą w społeczności diaspory. Świadczyć mogą o tym odkrycia archeologiczne w Sardach, Filadelfii, Milecie i Afrodyzji. Okazuje się, że na stadionach i w teatrach mieli na widowni jasno określone miejsca. Poświadczają to inskrypcje na kamiennych ławach. Na ścianach synagogi w Afrodyzji w Azji Mniejszej odnaleziono graffiti świadczące o wspólnych modłach zanoszonych tam przez wyznawców judaizmu i judeochrześcijan, a także pogan sympatyzujących z jedną lub drugą społecznością religijną.

Jeśli wierzyć Mateuszowi ewangeliście, w czasach Jezusa faryzeusze byli gorliwymi zwolennikami przyciągania pogan do religii Izraela: „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo obchodzicie morze i ziemię, żeby pozyskać jednego współwyznawcę, a gdy się nim stanie, czynicie go dwakroć bardziej winnym piekła niż wy sami” (Mt 23,15)[5]. Taki stan rzeczy zdaje się potwierdzać znane powiedzenie rabbiego Hillela, który przywędrował do Palestyny z diaspory babilońskiej: „Kochaj stworzenia i prowadź je do Tory”[6]. W niektórych rejonach i w pewnych sprzyjających warunkach historycznych żydowski prozelityzm przybierał na sile. W pismach Flawiusza, a także w dziełach, które nie wyszły spod pióra innych pisarzy żydowskich, znaleźć można świadectwa o bardzo intensywnie stosowanych metodach (niekiedy agresywnych) pozyskiwania wyznawców dla judaizmu[7].

Fakt, iż w synagogach diaspory gromadzili się nie tylko Żydzi, ale także prozelici i „bojący się Boga”, stwarzał judeochrześcijanom możliwość docierania z orędziem o Chrystusie tak do środowisk żydowskich, jak i do społeczności pogańskiej.

Misja chrześcijańska – do kogo?

Otwarcie judeochrześcijan na wyznawców politeizmu grecko-rzymskiego nie było sprawą na tyle prostą, by przedstawiać ją jedynie na linii chrześcijanie – wyznawcy judaizmu[8]. Zarówno w powstającym Kościele, jak i w całym judaizmie wciąż zmagały się różne nurty i ugrupowania[9]. „Kościół i Synagoga, judaizm i chrześcijaństwo nie stanowią tworów homogenicznych. Kościół początków jest równie wielopostaciowy jak współczesna mu Synagoga. Judaizm był podzielony na rozmaite stronnictwa religijne. Wielopostaciowość Kościoła poświadcza Nowy Testament”[10]. Oddziaływały na siebie zasadniczo cztery społeczności:

(1) wyznawcy judaizmu Palestyny i diaspory, którzy nie uwierzyli w Jezusa;

(2) judeochrześcijanie;

(3) etnochrześcijanie;

(4) wyznawcy politeizmu grecko-rzymskiego.

Wśród wyznawców judaizmu Palestyny znaleźli się także helleniści, a więc Żydzi mówiący po grecku, z których część uwierzyła w Chrystusa. Zdaniem badaczy termin „helleniści” nie oznacza „grupy Żydów urodzonych i wychowanych w Jerozolimie, którzy przyjęli grecką kulturę, lecz ludzi, którzy nie posługiwali się już w domach swym własnym językiem aramejskim, nawet jeśli go rozumieli, ale greką, ze względu na to, że oni sami, czy też ich rodziny, długi czas żyli za granicą, w zhellenizowanych miastach, i dopiero po tym pobycie wrócili do ojczyzny. Ci z nich, którzy nie przyjęli chrześcijaństwa, mieli w Jerozolimie swe własne synagogi”[11].

Mówiąc o działalności misyjnej Kościoła wśród nie-Żydów, na tak zarysowanym tle należy uwzględnić zmieniające się na przestrzeni upływających dziesięcioleci wzajemne odniesienie Żydów Palestyny i diaspory do judeochrześcijan i etnochrześcijan, a także odniesienie judeochrześcijan do etnochrześcijan i wyznawców politeizmu grecko-rzymskiego. Nie wolno przy tym pominąć faktu, że judaizm diaspory nie był monolityczny (faryzeusze, saduceusze, uczeni w Piśmie, zeloci, esseńczycy, zwolennicy Jana Chrzciciela, herodianie i Samarytanie, przez niektórych nieuznawani za Żydów, a po zburzeniu świątyni – rabini)[12], a poza tym wielkie jego ośrodki (np. Rzym, Aleksandria) odznaczały się własną specyfiką[13]. Nawet w samej Jerozolimie, jak zaznaczono powyżej, żyli przecież Żydzi mówiący po grecku, nieznający najprawdopodobniej używanego tu na co dzień języka aramejskiego. Kiedy zaczęli oni wstępować w łono rodzącego się Kościoła, dość szybko stało się konieczne wyłonienie grupy osób, którzy mieli zająć się wychodzeniem naprzeciw greckojęzycznym chrześcijanom żydowskim. Spośród nich wyróżniał się Szczepan, którego przemówienie przeciw świątyni ostatecznie doprowadziło go do męczeńskiej śmierci (por. Dz 7,54-60). Wydaje się logiczne, że Żydzi języka greckiego zamieszkujący Palestynę chętniej uczęszczali do swoich synagog, gdzie posługiwali się zrozumiałym dla nich językiem, niż do świątyni, gdzie mówiono po aramejsku[14]. To właśnie im – jako mniej związanym z instytucją świątynną niż judeochrześcijanie – łatwiej było rozpocząć misję chrześcijańską wśród świata helleńskiego[15].

W synagodze w Tykocinie

W tej skomplikowanej i zawiłej mozaice ugrupowań religijnych judeochrześcijanie stojący u początków Kościoła, jeszcze zanim pojawili się w nim etnochrześcijanie, uważali samych siebie za Żydów, którzy spotkali Mesjasza. Tak też traktowani byli przez innych Żydów. Choć napięcia pomiędzy judeochrześcijanami a innymi Żydami wystąpiły już na samym początku Kościoła (por. Dz 4,1-31), to nikt nie odmawiał judeochrześcijanom przynależności do judaizmu. Wydaje się, że uznawano ich za odłam judaizmu również wówczas, gdy Kościół otworzył się na nie-Żydów, choć tym ostatnim nie przysługiwało już miano Żydów. Doktrynalne uzasadnienie dla tego otwarcia znajduje się w przemowie Piotra w domu Korneliusza (por. Dz 11,1-18), a w praxis Kościoła – po rozpoczęciu działalności misyjnej przez Pawła z Tarsu.

Piotr w domu setnika Korneliusza – początek misji wśród pogan

Tak zwana Mała Pięćdziesiątnica, czyli pierwsze wylanie Ducha Świętego na pogan, tajemniczą nicią wiąże ze sobą dwa nadmorskie miasta Palestyny – Jafę i Cezareę, oraz dwie postacie – Piotra i Korneliusza. W Jafie po wydarzeniach paschalnych zamieszkał Piotr. To właśnie tu, gdy modlił się na tarasie swojego domu, otrzymał wizję, której przesłania do końca nie rozumiał (por. Dz 10,9-16). Cezarea, którą od Jafy dzieliła odległość około półtora dnia drogi, była niegdyś porzuconą fenicką osadą rybacką, zwaną Wieżą Stratona. Szaleńcze pomysły architektoniczne Heroda przemieniły tę przystań w najnowocześniejszy wówczas port, zbudowany w najmniej ku temu stosownym miejscu – na wydmach zupełnie prostej, pozbawionej zatok i przyczółków linii brzegowej. Do zbudowanego na cześć Cezara Augusta miasta rychło zaczęli napływać nowi mieszkańcy. Tam również zamieszkał Korneliusz, by jako centurion służyć imperium.

Gdy na Boży rozkaz Korneliusz wysyła posłów do Jafy z zaproszeniem skierowanym do Piotra, jest świadomy, że ten będzie musiał złamać jedno z silnych swoich przekonań, zalegalizowanych wymogami prawa judaizmu, a mianowicie to, że Żyd nie powinien przekraczać progu domu poganina. Piotr, słuchając opowiadania Korneliusza (por. Dz 10,30-33), dochodzi do coraz głębszego zrozumienia swej własnej wizji (por. Dz 10,9-16). Zdaje sobie sprawę, że to nie przynależność do jakiegokolwiek narodu lub zachowywanie jego zwyczajów czyni człowieka „miłym Bogu”, ale „bojaźń Boża” (por. Dz 10,34-35), na gruncie której staje się możliwe przyjęcie zbawienia przyniesionego przez Jezusa (por. Dz 10,36). Nieoczekiwane zstąpienie Ducha Świętego, które przerywa mowę Piotra, jest znakiem potwierdzającym udzielenie łaski zbawienia poganom.

Droga do misji wśród narodów pogańskich zostaje otwarta.

W Cezarei Nadmorskiej – mieście Korneliusza

Działalność misyjna Pawła – kontynuacja misji wśród pogan

Po swoim spotkaniu Zmartwychwstałego pod bramami Damaszku prym w przyprowadzaniu pogan do Kościoła zaczyna wieść Szaweł z Tarsu, zwany także Pawłem. Swoje powołanie na urząd apostolski uzasadnia „widzeniem” Chrystusa: „Czyż nie jestem apostołem? Czy nie widziałem Jezusa, Pana naszego?” (1 Kor 9,1). Apostoł dowodzi, że Chrystus przekazał mu misję do spełnienia podczas tego widzenia, a przekazanie misji stanowi integralny element każdej chrystofanii. Owa wizja ma jednak dla Pawła wymiar powołania – i to właśnie powołania do głoszenia dobrej nowiny wśród pogan, co wyraźnym echem odbije się na relacjach Kościół – Synagoga[16].

Jeśli więc patrzeć na historię, która rozegrała się pod bramami Damaszku oczyma samego Apostoła Narodów, to okazuje się, że ma ona niebagatelny wpływ na kształtowanie się relacji Kościół – Synagoga. Paweł czuje się powołany i wezwany przez samego Boga do pełnienia misji ewangelizacyjnej wśród pogan, a tym samym włączania  ich w szeregi wiernych Kościoła.

W działalności Pawła niemal jak refren pojawia się określony schemat w prowadzeniu misji: apostoł przybywa do jakiegoś miasta diaspory, głosi dobrą nowinę w synagodze, następnie spotyka go jawna wrogość ze strony Żydów, zostaje wyrzucony ze zgromadzenia wyznawców judaizmu i kieruje swe kroki do pogan, którzy z radością otwierają swe podwoje dla Ewangelii[17]. Poganie przyjmujący chrzest nie stają się jednak prozelitami, czyli adeptami judaizmu, ale  chrześcijanami. Paweł zakładał Kościoły i przyprowadzał wiernych do Chrystusa, jednak nie zachęcał ich do przyjmowania Prawa[18]. Ktoś taki nie mógł być więc prozelitą. Tego typu postępowanie Apostoła Narodów powodowało coraz większy rozdźwięk i coraz intensywniejsze napięcia pomiędzy Kościołem pogan a Kościołem judeochrześcijan i pozostałymi Żydami[19].

Następcy Apostoła Narodów

Oprócz Pawła, również inni żydowscy misjonarze rozwijali swoją działalność. Głosili dobrą nowinę o Chrystusie zgodnie ze wskazaniami zawartymi w mowie misyjnej (por. Mt 10,1-42). Swą działalność – podobnie jak Paweł – rozpoczynali zawsze od wspólnoty żydowskiej, bowiem wywodzili się z judaizmu i nie mieli zamiaru zrywać z tradycją ojców. Przypuszczać należy, że sami usłyszeli treść Ewangelii podczas podróży do Jerozolimy albo podczas wypraw handlowych, a później, powróciwszy do miejsc zamieszkania w diasporze, przekazywali ją dalej swoim bliskim, innym Żydom, a ostatecznie także poganom, wśród których byli rozproszeni[20]. O działalności tego rodzaju misjonarzy świadczy wczesnochrześcijańskie pismo Didaché:

Każdego apostoła, który do was przychodzi, przyjmijcie jak samego Pana. Nie zostanie on u was jednak dłużej niż dzień jeden, a gdyby zaszła potrzeba, jeszcze i drugi. Jeśli zostanie trzy dni, jest to fałszywy prorok. Gdy ów apostoł będzie odchodził, dajcie mu tylko chleba na drogę: jeśli zażąda pieniędzy, jest to fałszywy prorok. Nie wystawiajcie na próbę żadnego proroka, który mówi pod natchnieniem Ducha, bo każdy grzech może być odpuszczony, lecz ten grzech odpuszczony nie będzie. Nie każdy, kto mówi pod natchnieniem Ducha, jest prorokiem. Jest nim tylko wtedy, gdy żyje na sposób Pana. Tak więc po sposobie życia można poznać proroka prawdziwego i fałszywego. Każdy prorok, który pod natchnieniem Ducha każe zastawić stół, nie będzie jadł z niego, inaczej jest to fałszywy prorok. Każdy prorok, który naucza prawdy, jeśli nie postępuje tak, jak uczy, jest to fałszywy prorok. Każdy jednak prorok wypróbowany, wiarygodny, który chcąc wyrazić tajemnice Kościoła w świecie postępuje [w sposób niezwykły], lecz nie uczy innych, żeby czynili to, co on czyni, nie będzie przez was sądzony. Jego sprawę sam Bóg osądzi. W posobny bowiem sposób postępowali także dawni prorocy. Kto zaś wam powie pod natchnieniem Ducha: daj mi pieniędzy albo czegokolwiek innego, nie słuchajcie go. Jeśliby jednak prosił was w sprawie kogoś drugiego, kto znajduje się w potrzebie, niechaj nikt go nie sądzi! (11,4-12).

Do takich żydowskich misjonarzy, którzy działali podobnie jak Paweł, zaliczyć należy przypuszczalnie Pryscyllę i Akwilę, którzy byli ostoją gminy korynckiej po spotkaniu tam Apostoła Narodów, a także Juniasa i Andronika, którzy poprzedzili Pawła w przyjęciu Chrystusa (por. Rz 16,7). Akwila pochodził z Pontu i choć nosił pogańskie imię, był Żydem. Wiadomo, że przeniósł się do Rzymu, jednak po dekrecie Klaudiusza wydalającym Żydów ze stolicy, przybył do Koryntu. Nie wiadomo, czy jego żona była Żydówką, czy może poganką; imię Pryscylla (w formie skróconej Priska; Rz 16,3; 2 Tm 4,19) jest  typowo rzymskie. Nie wiadomo dokładnie, kiedy oboje zostali chrześcijanami, jednak z całą pewnością towarzyszyli Pawłowi w jego niekrótkiej przecież podróży do Efezu, gdy opuścił on Korynt (por. Dz 18,18). Pozdrowienia, które Paweł wysyła do zaprzyjaźnionego małżeństwa w korespondencji z Rzymianami (Rz 16,3) pozwalają na przypuszczenie, że już wcześniej ta małżeńska para znana była rzymskim chrześcijanom, co tym bardziej potwierdza fakt, iż stanowili oni przynajmniej przez pewien czas parę wędrownych misjonarzy, którzy z Rzymu przybyli do Koryntu, a następnie do Efezu.

W tym samym pozdrowieniu znalazło się miejsce dla Andronika i Juniasa. Pomimo pewnych wątpliwości w historii egzegezy dziś przeważa teza, iż Junias to imię męskie, którego pełne brzmienie to Junianos. Paweł nadaje im miano apostołów: „Pozdrówcie Andronika i Juniasa, moich rodaków i współtowarzyszy więzienia, którzy się wyróżniają między apostołami, a którzy przede mną przystali do Chrystusa” (Dz 16,7)[21]. Listę imion wczesnochrześcijańskich głosicieli dobrej nowiny zapisanych na kartach Nowego Testamentu można by kontynuować. Z biegiem czasu stawała się ona coraz dłuższa.

Pomimo tego, że Paweł i inni żydowscy głosiciele dobrej nowiny o Chrystusie misję swą sprawowali także w środowiskach pogańskich, w połowie I stulecia nie było jeszcze mowy o rozłamie pomiędzy judaizmem i chrześcijaństwem ani wyłonieniu się dwóch odrębnych religii. Na terenie Palestyny chrześcijanie uważani byli za wyznawców judaizmu jeszcze kilka dziesięcioleci po zakończeniu działalności Pawła. Ostatecznie jednak kres postrzeganiu judeochrześcijan jako wyznawców judaizmu dało wykluczenie wyznawców Chrystusa z Synagogi w środowisku Jabne pod koniec I stulecia.

Zakończenie

Po śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa ci spośród Żydów, którzy w Niego uwierzyli, rozpoczęli głoszenie dobrej nowiny o zbawieniu. Działalności misjonarskiej nie rozpoczynali na dziewiczym polu, gdyż judaizm czasów Jezusa był w pewnym stopniu religią misyjną. Chrześcijanie wkraczający do synagog z orędziem zbawczym mieli już przygotowany grunt. Członkowie rodzącego się Kościoła rozwijali misje najpierw wśród Żydów, tak w Palestynie, jak i w diasporze. Docierali z nim także do prozelitów i „bojących się Boga”.

Misję wśród pogan rozpoczął Piotr apostoł, gdy na Boży rozkaz znalazł się w domu Korneliusza w Cezarei Nadmorskiej. Z czasem wezwanie do głoszenia dobrej nowiny o zbawieniu w środowisku grecko-rzymskim podjął Paweł, którego słusznie nazwano Apostołem Narodów. Paweł niemal w każdym mieście rozpoczynał głoszenie Ewangelii właśnie od synagogi, a dopiero potem zwracał się do nie-Żydów. W konsekwencji mapa rozwoju Kościoła w I stuleciu niemal pokrywa się z mapą diaspory żydowskiej. Trzeba przy tym pamiętać, że w czasie wypraw misyjnych Pawła judeochrześcijanie byli uważani za Żydów i zazwyczaj rzeczywiście nimi byli. Dzieło misyjne kontynuowali inni misjonarze, o których wspominają Dzieje Apostolskie, listy Pawła i wczesne pisma chrześcijan. Znaczny napływ pogan do Kościoła, który był wynikiem działalności misyjnej, stał się – oprócz czynników teologicznych i historycznych – jedną z najważniejszych przyczyn ostatecznego rozejścia się dróg Kościoła i Synagogi.

Tablica na domu św. Teresy Benedykty od Krzyża, Wrocław

Riassunto

Non c’è dubbio che l’attività missionaria della Chiesa nascente fu uno dei fattori che portarono alla definitiva separazione tra cristianesimo e giudaismo. I cristiani non iniziarono la loro attività missionaria sul campo vergine, perché il giudaismo del tempo di Gesù era in una certa misura una religione missionaria. I cristiani che entravano nelle sinagoghe con il messaggio di salvezza avevano già il terreno preparato per ascolto di buona novella su Cristo. I membri della Chiesa nascente svilupparono le missioni prima tra i Giudei, sia in Palestina che nella diaspora. Con il tempo, tuttavia, hanno indirizzato il loro messaggio ai gentili. Un significativo afflusso di pagani verso la Chiesa, che era il risultato dell’attività missionaria, divenne – a parte fattori teologici e storici – una delle cause più importanti della separazione finale delle vie della Chiesa e della Sinagoga.

[1]Przekład podano za: F.F. Bruce, Wiarygodność pism Nowego Testamentu, Katowice 2003, s. 139.

[2]Wśród uczonych nie  brak jednak głosów, że judaizm w ogóle nie był misyjny. Nawrócenia na judaizm miały być – ich zdaniem – nie tyle wynikiem wysiłku misjonarskiego, co skutkiem fascynacji religią monoteistyczną; S. Benoît, Giudaismo e cristianesimo. Una storia antica, tłum. A. Giardina, Roma – Bari 2005, s. 184-185.

[3]G. Walser, The Greek of the Ancient Synagogue, [w:] The Ancient Synagogue From Its Origins until 200 C.E. Papers Presented at an International Conference at Lund University, October 14-17, 2001, red. B. Olsson, M. Zetterholm, CBNTS 39, Stockholm 2003, s. 260-261.

[4]B. Chilton, The Godfearers: From the Gospels to Aphrodisias, [w:] Partings. How Judaism and Christianity Became Two, red. H. Shanks, Washington 2013, s. 55.

[5]M. Goodman, Mission and Conversion: Proselytizing in the Religious History of Roman Empire, Oxford 1994, s. 60-63; B.C. McGing, Population and Proselytism. How Many Jews Were There in the Ancient World?, [w:] Jews in the Hellenistic and Roman Cities, red. J.R. Barlett, London 2002, s. 88-106.

[6]Sytuacja zmienia się już od II stulecia. Wówczas część rabinów pozostaje otwarta na działalność misjonarską, inni są jej przeciwni;S. Benoît, Giudaismo e cristianesimo. Una storia antica, dz. cyt., s. 36.

[7]P. Borgen, Early Christianity and Hellenistic Judaism, Edinburgh 1996, s. 68-69.

[8]J.D.G. Dunn, From the Crucifixion to the End of the First Century, [w:] Partings. How Judaism and Christianity Became Two, red. H. Shanks, Washington 2013, s. 34-36.

[9]S.J. Tanzer mówi o kilku „judaizmach” w I wieku po Chr.; zob. Judaizmy w I w. po Chr., [w:] Słownik wiedzy biblijnej, red. B.M. Metzger, M.D. Coogan, red. wyd. pol. W. Chrostowski, Warszawa 1996, s. 276.

[10]J. Gnilka, Pierwsi chrześcijanie. Źródła i początki Kościoła, tłum. W. Szymona, Kraków 2003, s. 424.

[11]W. Jaeger, Wczesne chrześcijaństwo i grecka paideia, tłum. K. Bielawski, Bydgoszcz 2002, s. 27.

[12]Według R. Krafta i G. Nickelsburga wczesny judaizm przedstawia „almost unlimited diversity and variety”; Early Judaism and Its Modern Interpreter, Philadelphia – Atlanta 1986, s. 2. D.J. Harrington sądzi natomiast, że „the simple picture of Palestinian Judaism in Jesus’ time no longer exists. Perhaps the best known factor in breaking down the old consensus was the discovery of the Dead Sea Scrolls in the late 1940s and early 1950s”; The Jewishness of Jesus: Facing Some Problems, [w:] Jesus’ Jewishness. Exploring the Place of Jesus within Early Judaism, red. J.H. Charlesworth, New York 1991, s. 128.

[13]N. Walter zauważa, że „there was obviously no such thing as ‘standard’ Hellenistic Judaism, that is, Judaism as monolithic entity with a unified understanding of the basis of Judaism and its essential theological ‘contents’”; Hellenistic Jews of Diaspora at the Cradle of Primitive Christianity, [w:] The New Testament and Hellenistic Judaism, ed. by P. Borgen, S. Giversen, Peabody 1997, s. 41.

[14]G. Walser, The Greek of the Ancient Synagogue, dz. cyt.,s. 262.

[15]„[…] the initial outreach beyond the boundaries of Judea and the Holy Land should almost certainly be credited to the Hellenistic believers in Jesus, Diaspora Jews who saw a wider field of opportunity for their evangelistic message”; J.D.G. Dunn, The Spread of Christianity from Jerusalem to Rome: 30-70 C.E, dz. cyt., s. 108-109.

[16]G. Vermes zauważa, że to właśnie działalność misjonarska Pawła stanowi najbardziej znaczący moment w procesie rozejścia się dróg Kościoła i Synagogi: „Paul’s successful missionary activity among gentiles is the primary source of the parting of the ways”; The Jewish Jesus Movement, [w:] Partings. How Judaism and Christianity Became Two, red. H. Shanks, Washington 2013, s. 23.

[17]R.J. Korner, Ekklēsia as a Jewish Synagogue Term: Some Implications for Paul’s Socio-Religious Location, JJMJS 2(2015), s. 69.

[18]J.M.G. Barclay, Paul among Diaspora Jews: Anomaly or Apostate?, JSNT 60(1995), s. 111-112.

[19]D.A. Hagner uważa, że w pewnym sensie chrześcijaństwo może być nazwane „judaizmem dla pogan”; „Christianity is thoroughly Jewish in its theology, its worldview, and its fundamental moral eommitments. Though it is not strietly correct, Christian- ity has with good reason been called a kind ofJudaism for Gentiles”; A Positive Theology of Judaism from the New Testament, SEÅ 69(2004), s. 18. Por. także: B. Nongbri, The Concept of Religion and the Study of the Apostle Paul, JJMJS 2(2015), s. 1-26.

[20]„Żydzi nawróceni w Jerozolimie bądź podczas podróży handlowych mogli głosić u siebie w Aleksandrii czy Kartaginie dobrą nowinę i stać się rzecznikami religii Chrystusa”; A.G. Hamman, Życie codzienne pierwszych chrześcijan (95-197), tłum. A. Guryn, U. Sudolska, Warszawa 1990, s. 91. Por. J.L. Sumney, Paul and Christ-Believing Jews Whom He Opposes, [w:] Jewish Christianity Reconsidered. Rethinking of Ancient Groups and Texts, red. M.A. Jackson-McCabe, Minneapolis 2007, s. 57-60.

[21]K. Romaniuk, Uczniowie i współpracownicy Pawła, Warszawa 1993, s. 7-19.

PDF artykułu tutaj

Tags2018
Share:
ks. Mariusz Rosik