AcademicaArtykuły

Ewangelia Marka w Qumran?

Historia odkryć w Kirbet Qumran nad Morzem Martwym sięga końca lat czterdziestych ubiegłego stulecia. Pewien Beduin z plemienia Taamire, Mohammed ed Dib ponoć zupełnie przypadkowo (choć niektórzy znawcy tematyki twierdzą, że dokładnie wiedział, czego szuka) rzucił kamień do szczeliny w skale, a po chwili usłyszał dziwny odgłos: kamień nie uderzył w naturalne podłoże, lecz rozbił jakieś naczynie. Następnego dnia Mahomet wraz ze swoim krewnym wydobyli z groty pierwsze rękopisy, które sprzedali na jerozolimskim rynku antykami niejakiemu Kando. Ten zainteresował zwojami Mar Atanazjusza, monofizyckiego mnicha, który po kilku latach odsprzedał je w Stanach Zjednoczonych znakomitemu archeologowi biblijnemu Yigaelowi Yadinowi. Gdy ten sprowadził nabyte zwoje na powrót do Jerozolimy, by tam prowadzić badania, na rynku pojawiły się już kolejne manuskrypty.

Handlarzom antykami nie na długo udało się ukryć znaleziska przed instytucjami publicznymi. Szybko zwiedziały się o całej sprawie władze Uniwersytetu Hebrajskiego, francuskiej Szkoły Biblijnej i Archeologicznej, prowadzonej przez ojców dominikanów oraz Muzeum Archeologicznego Palestyny. Historia wielu zwojów jest dużo bardziej dramatyczna i skomplikowana, nie trzeba jednak przywoływać jej tu w całości. Trzeba natomiast stwierdzić, że po kilku latach od pierwszego odkrycia prowadzono regularne badania archeologiczne tak in situ, czyli w samych grotach nieopodal brzegów Morza Martwego, jak i w pracowniach, gdzie zabezpieczano artefakty i przygotowywano je do publikacji. Jednym z najwybitniejszych qumranologów okazał się wówczas zmarły w 2006 roku w Paryżu Polak, Tadeusz Milik.

Propozycja identyfikacji manuskryptu

W 1972 roku hiszpański jezuita J. O’Callaghan wysunął hipotezę, że wśród manuskryptów odnalezionych w siódmej grocie znajdują się również małe fragmenty Ewangelii Marka. Badając tę grotę, bardzo zniszczoną przez erozję, znaleziono dwadzieścia jeden małych kawałków papirusowych oraz „negatywy” trzech innych. Mówiąc o negatywach, archeolodzy mają na myśli odbicie liter w glinie, natomiast sam papirus zbutwiał. Zidentyfikowano te fragmenty jako pochodzące z trzynastu zwojów pisanych w języku greckim. Dość łatwo przyszło rozszyfrować na jednym fragmencie Księgę Wyjścia, na innym List Barucha. Czy to możliwe, by znalazł się tam także fragment Markowej Ewangelii?

Jeśli tak, oznaczałoby to, że mieszkańcy Qumran znali i czytali pisma chrześcijańskie jeszcze przed 68 rokiem, gdyż właśnie wtedy mieszkańcy gminy opuścili ją w obawie przed nadciągającym wojskiem rzymskim. Problem jednak w tym, że znaleziony fragment jest zbyt mały, by identyfikacja tekstu mogła być jednoznaczna. Na fragmencie tym można rozszyfrować około dwadzieścia liter (co do dwóch wciąż trwają dyskusje), przy czym w całości zachowało się tylko jedno słowo: greckie kai oznacza „i”.

Ojciec O’Callaghan sugeruje, że manuskrypt zawiera zdanie pochodzące z szóstego rozdziału Ewangelii: „[…] nie rozumieli sprawy z chlebami, gdyż umysł ich był otępiały. Gdy się przeprawili, przypłynęli do ziemi Genezaret” (Mk 6,52-53). Marek zanotował to zdanie w kontekście cudu chodzenia Jezusa po jeziorze, który miał miejsce tuż po rozmnożeniu chleba dla tłumów na pustkowiu. Uczniowie nie potrafili właściwie odczytać znaczenia rozmnożenia chleba, a jeszcze większą konfuzję ich umysłów spowodowało kroczenie Jezusa po wodzach Genezaret. Właśnie w tym kontekście pada zdanie, o którym O’Callagham twierdzi, że pojawiło się wśród znalezisk qumrańskich.

Chrześcijanie w Qumran?

Józef Flawiusz, żydowski historyk piszący w I w. po Chr., wspomina w swym dziele Antiquitates judaicae o grupie niejakich esseńczyków, którzy osiedlić się mieli nad Morzem Martwym, by tam wieść ascetyczne życie poświęcone Bogu. Dziś milkną już głosy, które podważają identyfikację esseńczyków z qumrańczykami, do których należały znalezione w grotach zwoje. Niemal wszyscy badacze zgadzają się co do tego, że opisywani przez Flawiusza esseńczycy to właśnie mieszkańcy Qumran nad Morzem Martwym. Stanowili oni jedno z wielu ugrupowań religijnych działających na terenie Palestyny I wieku. Spośród innych najbardziej znani to faryzeusze, uczeni w Piśmie, saduceusze, zeloci czy sykaryjczycy.

Mieszkańcy gminy stanowili grupę, która oddzieliła się od oficjalnego nurtu judaizmu, by wieść życie na pustyni i tam oddawać się modlitwie, ascezie, pracy i przepisywaniu ksiąg świętych. Zasady życia we wspólnocie qumrańczycy wyprowadzili ze Starego Testamentu, głównie z Pięcioksięgu. Interpretowali go z nastawieniem eschatologicznym. Proroctwa o czasach ostatecznych odnosili do siebie. Wypracowali sprawnie działającą regułę zrzeszenia, która jasno określała, kto i na jakich zasadach może być przyjęty do wspólnoty, jaka jest jej struktura, jakie prawa i obowiązki ma każdy z jej członków, jakie są kary i sankcje za nieprzestrzeganie regulaminu.

Mieszkańcy gminy twierdzili, że przyjęty powszechnie w judaizmie kalendarz księżycowy jest niewłaściwy. Posługiwali się więc odmiennym kalendarzem, słonecznym, w związku z czym dni świąteczne wypadały w Qumran w innych terminach niż w judaizmie oficjalnym. Z tego powodu Qumrańczycy zarzucili niemal całkowicie uczęszczanie do świątyni jerozolimskiej i sami o sobie twierdzili, iż są świątynią Boga. Do Jerozolimy wysyłali jednak swoich przedstawicieli, aby nie utracić całkowicie kontaktu z oficjalnym judaizmem.

Do niedawna jeszcze sądzono, że celibat był w Qumran obowiązkiem. Dziś zdania uczonych są podzielone. Wielu sądzi, że mężczyźni należący do gminy niekoniecznie byli celibatariuszami od początku. Wielu było wdowcami, inni natomiast trwali w związkach małżeńskich, lecz gdy żona zmarła, nie wiązali się już z inną kobietą. Faktem jest natomiast, do gmin nie mogły należeć kobiety, natomiast przyjmowano chłopców – dzieci członków wspólnoty. W okolicach Qumran znaleziono jednak szkielety kobiet, co oznaczać może, że istniały gminy kobiece podlegające identycznej lub podobnej regule.

Przynależący do gminy mężczyźni na co dzień zajmowali się – oprócz prac polowych na zapewnienie własnych potrzeb – przepisywaniem ksiąg. Kopiści oddawali się pracy nad księgami trzech kategorii: Biblia Hebrajska, apokryfy i pisma własne wspólnoty. Wyjątkiem miał stać się fragment Nowego Testamentu. Odnalezione manuskrypty pisane były po hebrajsku, aramejsku i grecku.

Ocena znaleziska

W Ewangeliach nic nie wskazuje na to, by Jezus za swego życia miał jakiekolwiek związki z Qumran. Zbyt duże są rozbieżności doktrynalne między nauczaniem Jezusa a poglądami esseńczyków, aby teza taka była możliwa do utrzymania. Mieszkańcy osady znad Morza Martwego sądzili, że do królestwa Bożego dostęp mogą mieć jedynie Żydzi, i to ci zamieszkujący biblijną Ziemię Obiecaną. Królestwo zamknięte było nawet dla mieszańców diaspory. Taka teza stoi w sprzeczności z głoszonym przez Jezusa uniwersalizmem i wprowadzaniem go w życie przez Jego uczniów.

Zapewne pomostem, który łączy nauczanie Jezusa i poglądy qumrańczyków jest Biblia Hebrajska. Jeśli istnieją jakieś związki doktrynalne pomiędzy nauczaniem Nauczyciela z Nazaretu i Mistrza Sprawiedliwości i jego zwolenników, zasadzają się głównie na Starym Testamencie. Manuskrypty znad Morza Martwego nie zostały napisane ani przez chrześcijan, ani dla chrześcijan. Gdy esseńczycy zamykali zwoje w dzbanach i ratowali się ucieczką przed nacierającym rzymskim okupantem, wciąż oczekiwali dwóch mesjaszy – jednego z rodu kapłańskiego, drugiego z rodu królewskiego. Nie uznali Mesjasza w Jezusie.

Teza ojca O’Callaghana o identyfikacji niewielkiego fragmentu zwoju z siódmej groty qumrańskiej ze zdaniem Ewangelii Markowej napotyka duże trudności. Można wysunąć kilka obiekcji, na które teza ta natrafia.

Odnaleziony fragment jest bardzo mały, co zdecydowanie zwiększa trudności identyfikacyjne.

Co do identyfikacji dwóch liter (z dwudziestu) nie ma zgody wśród egzegetów i qumranologów. Rozpoznane słowo kaijest mało reprezentatywne i niewiele pomaga w identyfikacji tekstu. Poza tym długość wierszy w manuskrypcie nastręcza trudności. Jeśli wyznaczono ją prawidłowo, opuszczone zostało w nim wyrażenie „do ziemi”, a jest mało prawdopodobne, by kopiści bez przyczyny opuszczali jakieś słowa z przepisywanego tekstu.

Ponadto nauczanie Jezusa i ewangelistów – pomimo nielicznych podobieństw – zdecydowanie odbiega, i to w zasadniczych punktach, od nauczania qumrańczyków, stąd mało prawdopodobne, by posiadali oni teksty chrześcijańskie. Co prawda między niektórymi tematami poruszanymi przez pisma własne qumrańczyków a wątkami biblijnymi istnieją pewne zbieżności. Można by przywołać tu symbolikę światła i ciemności czy niektóre sformułowania, typu: „synowie ciemności”, „synowie dobrej woli”, „ubodzy duchem”. Nie w pełni przebadano jeszcze związki (jeśli takowe istnieją) pomiędzy przekonaniem esseńczyków, że ich zgromadzenie jest właściwą świątynią, a twierdzeniem Pawła, iż chrześcijanie stanowią „świątynię Bożą”. Zbieżności tych jednak nie można traktować jako bezpośrednie wpływy poglądów ascetów z Pustyni Judzkiej na myśl chrześcijańską. Należy widzieć tu raczej pokrewne zainteresowania ludzi żyjących w tym samym czasie i środowisku religijnym.

Ostateczna ocena znaleziska musi zostać sprowadzone do twierdzenia, że prawdopodobieństwo, iż w Qumran znaleziono fragment dzieła Markowego jest niewielkie. Nie można, co prawda, wyeliminować go całkowicie, ale obiekcje są zbyt duże, by formułować wnioski, które w praktyce okazują się zbyt daleko idące.

Tags2019
Share:
ks. Mariusz Rosik