AcademicaArtykuły

Biblijne inspiracje patriotyzmu Jana Pawła II

Kiedy biblista metodologicznie podejmuje pracę badawczą nad określoną ideą, zazwyczaj pierwszym krokiem jest sporządzenie listy wszystkich miejsc, w których pojęcie określające tę ideę pojawia się w Biblii. Następnie wyszukuje te fragmenty, w których interesująca go idea jest obecna, choć samo pojęcie ją określające się nie pojawia. Po analizie egzegetycznej obydwu grup tekstów jest w stanie zaprezentować w miarę adekwatny obraz danej idei na kartach Pisma świętego.

Podejmując refleksję nad biblijnymi inspiracjami patriotyzmu papieża Polaka, wydawałoby się logiczne przebadanie najpierw idei patriotyzmu w Biblii, a następnie sprawdzenie, w jaki sposób sięga po nią w swoich wypowiedziach Jan Paweł II. Droga ta jednak okazuje się nastręczać pewnych trudności. Problem z tematem sformułowanym w słowach „Biblijne inspiracje patriotyzmu Jana Pawła II” polega między innymi na tym, że termin „patriotyzm” nie pojawia się w Biblii ani razu. Nieodłącznie wpisany w ideę patriotyzmu termin „ojczyzna” pojawia się 29 razy w całym Piśmie świętym (w tym 8 razy w Nowym Testamencie), jednak za każdym razem może być z powodzeniem zastąpiony rzeczownikiem „kraj” i niemal nie ma odniesień do idei patriotyzmu we współczesnym znaczeniu. Termin ten najczęściej w Starym Testamencie (kilkanaście razy) pojawia się w zwrocie „odszedł do swojej ojczyzny”, natomiast w Nowym Testamencie większość wystąpień tego terminu związanych jest z tematem pogardy proroka we własnej ojczyźnie (Mt 13,57; Mk 6,4; Łk 4,23.24; J 4,44) i dwa dotyczą „ojczyzny niebieskiej” (Flp 3,20; Hbr 11,14).

Zasadnicza różnica w rozumieniu patriotyzmu przez Żydów i przez współczesnych polega na tym, że dla dawnych Izraelitów ojczyzna liczyła się zasadniczo dlatego, iż była darem Boga; była ziemią obiecaną Abrahamowi i jego potomkom. Kochano ojczyznę nie tyle ze względu na nią samą, co ze względu na Jahwe. Dziś ten związek ojczyzny i wiary w Boga, choć oczywiście istnieje, nie jest tak silny. Wydaje się, że najbardziej biblijna idea patriotyzmu zbliża się do współczesnego rozumienia w Księgach Machabejskich, jednak i tam opisywane walki o ojczyznę mają podłoże religijne.

Okazuje się więc, że ponieważ współczesne rozumienie idei patriotyzmu w Biblii jest niemal nieobecne, nie można liczyć na to, że Ojciec święty będzie korzystał z niego w swoich wypowiedziach. Należałoby więc pójść innym tropem – należałoby przebadać wypowiedzi Jana Pawła II, dotyczące miłości ojczyzny, by sprawdzić, do jakich biblijnych fragmentów się w nich odwołuje. Zadanie wydaje się ekstremalnie trudne ze względu na ogromną spuściznę literacką papieża Polaka. W niniejszym artykule postanowiono więc pójść drogą odmienną. Sięgniemy tylko po kilka wypowiedzi Ojca świętego dotyczących ojczyzny; będą to wypowiedzi, które wydają się znamienne dla całej Jego myśli patriotycznej.

Warszawa, Plac Zwycięstwa, 2.VI.1979

Jedna z najbardziej znamiennych wypowiedzi Jana Pawła II, która stała się pośrednio impulsem do narodowego zrywu solidarnościowego, padła z ust papieża podczas Jego pierwszej pielgrzymki do ojczyzny. Było to na Placu Zwycięstwa w Warszawie, 2 czerwca 1979 roku. Papież mówił: „Czyż moja pielgrzymka do Ojczyzny w roku, w którym Kościół w Polsce obchodzi 900 rocznicę śmierci św. Stanisława, nie jest zarazem jakimś szczególnym znakiem naszego polskiego pielgrzymowania poprzez dzieje Kościoła — nie tylko po szlakach naszej Ojczyzny, ale zarazem Europy i świata? Odsuwam tutaj na bok moją własną osobę — niemniej muszę wraz z wami wszystkimi stawiać sobie pytanie o motyw, dla którego właśnie w roku 1978 (po tylu stuleciach ustalonej w tej dziedzinie tradycji) został na rzymską stolicę św. Piotra wezwany syn polskiego narodu, polskiej ziemi. Od Piotra, jak i od wszystkich apostołów Chrystus żądał, aby byli Jego „świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi” (Dz 1,8). I wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja: Jan Paweł II papież, wołam z całej głębi tego tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi!”.

Bezpośrednio ojczyzny dotyczy ostatnie zawołanie przemówienia papieskiego – zawołanie o zstąpienie Ducha Świętego. Jan Paweł II nawiązuje tu do słów Psalmu 104. Psalm ten to wspaniała pieśń pochwalna na cześć dzieła stworzonego przez Boga[1]. Autor biblijny kontempluje w nim piękno i wspaniałość dzieła stworzenia. Nie ulega wątpliwości, że inspiracją do jego powstania było umiłowanie ziemi ojczystej psalmisty – kraju Kanaan. Autor wzywa czytelnika do błogosławienia Boga, który przedstawiony jest jako Stwórca i budowniczy wszechświata. Motywy uwielbienia ułożone są według swoistej hierarchii; najpierw wymienia się elementy kosmiczne – ląd stały, wody, światło, a dopiero na końcu życie:

„Oto morze wielkie, długie i szerokie,
a w nim jest bez liku żyjątek
i zwierząt wielkich i małych.
Tamtędy wędrują okręty,
i Lewiatan, którego stworzyłeś na to, aby w nim igrał.
Wszystko to czeka na Ciebie,
byś dał im pokarm w swym czasie.
Gdy im udzielasz, zbierają;
gdy rękę swą otwierasz, sycą się dobrami.
Gdy skryjesz swe oblicze, wpadają w niepokój;
gdy im oddech odbierasz, marnieją i powracają do swojego prochu.
Stwarzasz je, gdy ślesz swego Ducha
i odnawiasz oblicze ziemi” (Ps 104,25-30).

W ostatnim cytowanym wierszu pojawia się nawiązanie do drugiego opisu stworzenia człowieka: „Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnąłjego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą” (Rdz 2,7). Podobnym echem brzmią słowa Hioba: „w Jego ręku tchnienie życia i dusza każdego człowieka” (Hi 12,10) oraz „niech tylko odwróci uwagę, niech życie i tchnienie odbierze, a wszelkie ciało zaginie i człowiek w pył się obróci” (Hi 34,14-15). Wszystkie te fragmenty zawierają odwołanie do biblijnej zasady życia, którą jest Duch. Apostoł Paweł powie: „Duch daje życie”. Oczywiście psalmista nie zdawał sobie jeszcze sprawy z prawdy o Duchu Świętym w znaczeniu chrześcijańskim (Duch jako Osoba Trójcy Świętej), jednak miał doskonałą intuicję co do tego, iż właśnie Boże tchnienie jest sprawcą życia.

Gdy więc Jan Paweł II odwołuje się do słów psalmu i prosi Boga o odnowienie oblicza ziemi, dokonuje aplikacji wezwania psalmisty do konkretnej sytuacji swojej ojczyzny. Duch Święty, który jest Dawcą życia, niech zstąpi na „tę ziemię” –woła papież – na Polskę, by udzielić „życia” jej mieszkańcom. Dochodzi znów do przeniesienia znaczeń: o ile autor biblijny ma na uwadze życie fizyczne (wychwalając Boga za wszelkie stworzenia), Jan Paweł II odnosi się do życia w szerszym znaczeniu: życia wiary, życia społeczeństwa świadomego i umiejącego zabiegać o swoje prawa, życia duchowego i wspólnotowego w narodzie. Wiele racji mają zapewne ci, którzy twierdzą, że bez tego mocnego zawołania papieskiego na Placu Zwycięstwa w 1979 roku, nie byłoby w Polsce – przynajmniej w takim kształcie – roku ’80.

„Myśląc: Ojczyzna”

Kolejne zdania, na których zatrzymamy swoją uwagę, zaczerpnięte zostały z wiersza Karola Wojtyły, zatytułowanego „Myśląc: Ojczyzna”. Utwór powstał w Krakowie w roku 1974, a więc na cztery lata przed rozpoczęciem pontyfikatu. Karol kard. Wojtyła pisał wówczas.

„Drzewo wiadomości
dobrego i złego
wyrastało nad brzegami rzek
naszej ziemi,
wyrastało wraz z nami
przez wieki,
wrastało w Kościół korzeniami sumień.
Nieśliśmy owoce,
które ciążą
i które wzbogacają”.

Bardzo wyraźnie pojawiają się tu dwa biblijne motywy, obydwa zaczerpnięte z relacji o stworzeniu i upadku pierwszych rodziców: symbol drzewa poznania dobra i zła oraz symbol owocu, przypuszczalnie właśnie owocu z tego drzewa.

Gdy Bóg zasadził ogród w Eden, w jego środku umieścił drzewo poznania dobra i zła, zwane także drzewem wiadomości dobrego i złego (Rdz 2,9). Umieszczając człowieka w Edenie, Bóg nakazał mu: „Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania; ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz” (Rdz 2,16b-17). Zakaz ten, powtórzony podstępnie w formie pytania wypowiedzianego przez węża, zyskuje w ustach pierwszej kobiety specyficzne uzupełnienie: „o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli” (Rdz 3,5). We współczesnej egzegezie drzewo życia, również zasadzone w ogrodzie Eden, oraz drzewo poznania dobra i zła traktuje się jako jedność; nie ma bowiem życia duchowego bez poznania, ani prawdziwego poznania bez życia. Jednak możność poznania nabyta po upadku grzechowym ma charakter podwójności – rozbija jedność w człowieku, jedność życia i poznania. Poznanie dotyczy bowiem dobra i zła, życia i śmierci. Szczegółowa analiza frazy „poznać dobro i zło” (Rdz 3,5.22) prowadzi do wniosku, że występuje ona w narracji Księgi Rodzaju w sensie „poznać wszystko”[2]. W pierwszym przypadku (Rdz 3,5) fraza pojawia się w słowach węża, który knuje podstęp przeciw człowiekowi, w drugim (Rdz 3,22) posiada wydźwięk ironiczny w ustach Boga; w jednym i drugim natomiast łączy się ściśle z upadkiem grzechu. Nowy status człowieka po grzechu wyakcentowany został w tekście poprzez użycie hebrajskiej partykuły we-attah(„i oto”), która wprowadza nowy wątek opowiadania[3]. Konsekwencją „poznania dobra i zła” było nie oczekiwane zrównanie się z Bogiem (ani tym bardziej zyskanie nieśmiertelności), lecz cierpienia, wstyd, doświadczenie bezsilności i konieczność śmierci. Karą za postępek człowieka w świetle Rdz 2,16-17 jest nie tylko śmierć, ale także świadomość (poznanie) jej niechybnej konieczności. W ten sposób motyw poznania wiąże się w narracji z motywem śmierci. Egzegeci zauważają pewien odcień ironii w opowiadaniu Jahwisty: zamiast oczekiwanego „poznania dobra i zła”, pierwsi rodzice „poznali, że są nadzy” (Rdz 3,7), przy czym nagość łączy się tu z ideą bezsilności i braku skutecznej ochrony przed cierpieniem.

Drugi motyw, po który sięgnął Karol Wojtyła w swym wierszu, a który również występuje w biblijnej narracji o upadku pierwszych rodziców, to owoc. Autor Księgi Rodzaju stwierdza, iż Bóg sprawił, że „ziemia wydała rośliny zielone, trawy dające nasiona, drzewa owocowe rodzące na ziemi według swego gatunku owoce” (Rdz 1,11). Jeśli jednak późniejszy papież wspomina o owocu w kontekście drzewa poznania dobra i zła, wiadomo, że odnosi się do symboliki owocu zakazanego. W Biblii owoc ten jest symbolem grzechu, który sprowadza drastyczne konsekwencje: śmierć, cierpienia i grzechy aktualne[4].

W jaki sposób motyw drzewa poznania dobra i zła oraz motyw owocu funkcjonuje w utworze „Myśląc: Ojczyzna”? Karol Wojtyła wykorzystuje w swym wierszu motyw drzewa poznania dobra i zła, aplikując go do sytuacji własnego kraju. Mówi, iż drzewo to wyrastało nad rzekami „naszej ziemi”, przez co przypuszczalnie należy rozumieć Polskę. Sugeruje tym samym, że ci, którzy w niej mieszkają, winni umiejętnie rozróżniać, co jest dla Polski dobre, a co złe. Rozróżnienie to winno dokonywać się w sumieniach (drzewo to wrastało w Kościół „korzeniami sumień”). Aplikując ten biblijny motyw do sytuacji ojczyzny, następuje więc wyakcentowanie jego sensu moralnego; podkreślony zostaje akcent parenetyczny.

W poezji Wojtyły przy wykorzystaniu motywu owocu także następuje przeniesienie znaczenia: owoc nie oznacza samego aktu grzechu, lecz jego konsekwencje – stąd liczba mnoga „owoce”. Więcej, konsekwencje grzechu widzi Wojtyła już przez pryzmat wydarzeń paschalnych, a więc w perspektywie zupełnie obcej dla autora Księgi Rodzaju. Mówi bowiem:

„Nieśliśmy owoce,
które ciążą
i które wzbogacają”.

Wzmianka o owocach, które wzbogacają, przywodzi na myśl sformułowanie o „błogosławionej winie, którą mógł zgładzić tak wielki Odkupiciel”. Paradoksalnie, konsekwencje grzechu są nie tylko złe, gdyż nie tylko ciążą, ale i wzbogacają. Poprzez sytuację grzechu człowiek nie tylko upada, ale nawracając się, uczy się wiele o sobie. W klimacie patriotyzmu, odczytany społecznie (na to wskazuje liczba mnoga czasownika: „nieśliśmy”) motyw owoców, które ciążą i wzbogacają zarazem, wskazywać może na tzw. grzech strukturalny: stanowi on ciężar, ale jednocześnie wzbogaca świadomość, pobudza poczucie godności, powoduje wewnętrzny bunt i twórczy niepokój.

Kraków, Błonia, 9.VI.1979

Kończąc swoją pierwszą pielgrzymkę do ojczyzny, papież wypowiedział znamienne słowa, które po Jego odejściu do domu Ojca wielu potraktowało jako duchowy testament dla Polski. Mówił Jan Paweł II: „Zanim stąd odejdę, proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię „Polska”, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością – taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym, abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili, abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy. Proszę was: abyście mieli ufność nawet wbrew każdej swojej słabości, abyście szukali zawsze duchowej mocy u Tego, u którego tyle pokoleń ojców naszych i matek ją znajdowało, abyście od Niego nigdy nie odstąpili, abyście nigdy nie utracili tej wolności ducha, do której On „wyzwala” człowieka, abyście nigdy nie wzgardzili tą Miłością, która jest „największa”, która się wyraziła przez krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu”.

W wypowiedzi tej papież wyraźnie i to aż dwukrotnie nawiązuje do Pawłowego hymnu o miłości (1Kor 13). Wezwanie, by dziedzictwo, któremu na imię Polska przyjąć z wiarą, nadzieją i miłością, nawiązuje do ostatniego wiersza hymnu:

„Teraz więc trwa wiara, nadzieja, miłość – te trzy: z nich zaś największa jest miłość” (1Kor 13,13).

Do tego samego wiersza nawiązuje także wezwanie, by nie wzgardzić miłością, która jest „największa”. Pawłowy hymn o miłości to jeden z najpiękniejszych przykładów starożytnej literatury religijnej. W konkluzji swych refleksji hymnicznych na temat miłości, Paweł prezentuje jej wyższość ponad nadzieją i wiarą. Triada ta pojawia się także w innych pismach związanych z tradycją Pawłową[5]. Pierwsze zdanie wiersza nie ma charakteru definitywnego w odniesieniu do wcześniej zasygnalizowanych stadiów; wiara, nadzieja i miłość mogą trwać (menein) tak w teraźniejszości, jak i dotykać czasów eschatologicznych. Termin „teraz” zdaje się wskazywać na pierwszą możliwość. Przy takiej interpretacji wniosek nasuwa się jeden: w eschatonie pozostaje jedynie miłość[6].

Wiara, nadzieja i miłość trwają obecnie, w doczesności, i być może wszystkie trzy trwać będą także w wymiarze eschatologicznym. W tym drugim wymiarze jednak nie będzie liczyć się wiara i nadzieja. Pozostanie jedynie największy liczący się dar, dar miłości. Już teraz, w doczesności, jest ona największym darem, który trwa obok innych. W perspektywie eschatologicznej jednak miłość liczy się najbardziej. W innych miejscach Paweł wyraźnie daje do zrozumienia, że według niego wiara i nadzieja nie będą odgrywać już żadnej roli w eschatonie. Hymn został włączony do rozważań a temat roli charyzmatów (1Kor 12-14). Nie wszyscy obdarzeni są darami charyzmatycznymi, natomiast wszyscy w życiu doczesnym winni kierować się wiarą, nadzieją i miłością, która jest z nich największa. Niektórzy egzegeci zadają sobie pytanie, czy Paweł ma tu na myśli miłość do Boga czy do człowieka. Wydaje się, że przyjąć należy jedno i drugie. Rozdanie swego mienia na jałmużnę wskazuje ma miłość wobec bliźniego, jednak oglądanie „twarzą w twarz” dotyczy już raczej miłości Boga. Ww. 4-7 mówią przede wszystkim o miłości wobec drugiego człowieka. Innymi słowy, powszechna miłość bliźniego stanowi jedyny sposób osiągnięcia autentycznej miłości Boga. Tego typu miłość wdziana jest jako cel życia chrześcijańskiego i jednocześnie jako droga, która do tego celu wiedzie.

W jaki sposób Ojciec święty odnosi słowa hymnu o miłości do idei patriotyzmu? Mamy tu do czynienia ze swoistym przeniesieniem znaczeń, częstym zresztą w papieskiej egzegezie. Apostoł Paweł, mówiąc o miłości, nie ma na uwadze (przynajmniej nie bezpośrednio) miłości do ojczyzny; chodzi raczej o miłość wobec człowieka. Jan Paweł II jednak właśnie w takim duchu odczytuje Pawłowe stwierdzenie. Można więc wysnuć konkluzję, że ojczyzna dla Jana Pawła II to przede wszystkim ludzie, którzy ją tworzą. Miłość do ojczyzny przejawia się w miłości do człowieka. Skierowanie uwagi na miłość, a także na wiarę i nadzieję, które mają pomóc przejąć dziedzictwo ojczyzny, jest papieskim wezwaniem do odpowiedzialności za losy ojczyzny i poszczególnych jej obywateli. Po raz kolejny więc zostaje podkreślony aspekt moralny.

Konkluzja

Odwołując się do słów św. Pawła „Nasza ojczyzna jest w niebie” (Flp 3,20), ks. Janusz Nagórny zauważa: „Wydaje się, że dla Ojca świętego ta prawda ma znaczenie fundamentalne. Miłość do Ojczyzny nie może oznaczać jej ubóstwienia, nie może prowadzić do zagubienia prawdziwie chrześcijańskiej hierarchii wartości. A podobnie jak perspektywa życia wiecznego nie pomniejsza wartości doczesnego zaangażowania i odpowiedzialności za świat doczesny, tak perspektywa wiecznej ojczyzny nie znosi odpowiedzialności za budowanie ojczyzny doczesnej. Jest ona bowiem jednym z istotnych czynników stawania się człowieka i urzeczywistniania jego powołania”[7].

Wskazano powyżej trzy wypowiedzi Karola Wojtyły – papieża Polaka, które świadczą o Jego głębokim przejęciu się ideą patriotyzmu. We wszystkich trzech pojawiają się inspiracje biblijne. Na Placu Zwycięstwa w Warszawie papież odwoływał się do Psalmu 104. Na krakowskich błoniach przywołał na pamięć Pawłowy hymn o miłości. W poetyckich strofach „Myśląc: Ojczyzna” wykorzystał biblijny motyw drzewa poznania dobra i zła oraz motyw owocu z opowiadania o stworzeniu i upadku pierwszych rodziców (Rdz 2-3). Już te trzy krótkie fragmenty wypowiedzi papieża pozwalają dostrzec pewne cechy Jego metody interpretacji Biblii. Na czoło wysuwają się trzy z nich:

  1. Aplikacja tekstu do konkretnej sytuacji kraju. Psalm opiewający piękno Ziemi Obiecanej Jan Paweł II odnosi do własnej ojczyzny; napomnienia skierowane przez Pawła początkowo do Koryntian papież adresuje do swych współrodaków; uniwersalny motyw drzewa poznania dobra i zła znajduje zastosowanie do sytuacji Polski w latach pierwszej pielgrzymki papieskiej do ojczyzny. W wielu wypadkach egzegeza naukowa zatrzymuje się na wydobyciu orędzia tekstu, pomijając przy tym odniesienie do sytuacji odbiorców. Tymczasem tzw. aplikacja tekstu biblijnego domaga się, by z jego lektury wypływały wnioski praktyczne. Jeśli Biblia ma być „księgą życia” winna wpływać na życie jej czytelników poprzez kształtowanie ich sposobu myślenia w konkretnej sytuacji geograficznej, kulturowej i historycznej.
  2. Przeniesienie znaczenia podstawowego i literalnego tekstu na znaczenie bardziej egzystencjalne bądź poszerzenie znaczenia podstawowego. Jeśli „owoc zakazany” jest w Biblii symbolem grzechu, u Jana Pawła II wskazuje także na jego konsekwencje. Jeśli „duch” w Psalmie 104 wskazuje zasadniczo na życie biologiczne, papież rozszerza znaczenie terminu na życie duchowe, a nawet życie wspólnoty. O tym, że zadaniem czytelnika Biblii jest wniknięcie w sens zamierzony przez autora, przekonywał już św. Augustyn, gdy w De doctrina christiana pisał: „Aby zrozumieć boskie wyrocznie właściwie, musi istnieć ciągły wysiłek, aby dosięgnąć umysłu autora. Przez niego bowiem mówi Duch Święty […] Jest błędem nadawanie Pismu znaczenia odmiennego od tego, które było zamierzone przez pisarzy, nawet wówczas, gdy taka interpretacja służy rozbudzeniu miłosierdzia i tym tkwi w królestwie prawdy”. Prawdę tę potwierdził Sobór Watykański II. W Konstytucji Dei Verbum czytamy: „Musi więc komentator szukać sensu, jaki hagiograf w określonych okolicznościach, w warunkach swego czasu i swej kultury zamierzał wyrazić i rzeczywiście wyraził” (Dei Verbum 12)[8]. Byłoby jednak dużym zubożeniem lektury, gdybyśmy zatrzymywali się jedynie na jednym sensie, tym zamierzonym przez autora. Każda relektura tekstu może prowadzić do odkrycia znaczeń, które autor natchniony mógł jedynie przeczuwać, albo wcale ich nie zamierzył. Ojciec święty wychodząc od podstawowego znaczenia tekstu, poszerza jego pierwotne znaczenie.
  3. Wyakcentowanie aspektu parenetycznego. Papież wzywa do odpowiedzialności za kraj i do wzajemnej miłości tych, którzy go zamieszkują. Wzywa do przyjęcia dziedzictwa Polski w wierze i miłości. Wzywa do odnowy ojczystej ziemi przez otwarcie na działanie Ducha Świętego. Wezwania te mają charakter moralny i znakomicie realizują wymogi współczesnej egzegezy, przedstawione przez Papieską Komisję Biblijną: „Z opisami przebiegu historii zbawienia Biblia łączy ściśle liczne pouczenia, mające kształtować codzienne życie chrześcijanina: nakazy, zakazy, przepisy prawne, zachęty, ostrzeżenia prorockie, rady mędrców. Jednym z zadań egzegety jest uściślić przynajmniej do pewnego stopnia pouczenia zawarte w tym obfitym materiale”[9].

[1]Liczne podobieństwa tego psalmu do egipskiego hymnu przypisywanego Amenofisowi IV, poświęconego bóstwu słońca, pozwalają domyślać się związków pomiędzy obydwoma utworami; G. RAVASI, Psalmy modlitwą ludu Bożego, tłum. F. Gołębiowski, Częstochowa 1998, 41.

[2]W. CHROSTOWSKI, Ogród Eden. Zapoznane świadectwo asyryjskiej diaspory, Warszawa 1996, 108-109. „Przez określenie ‘poznać dobro i zło’ narrator rozumie, stosownie do hebrajskiego sposobu mówienia, naturalnie znacznie więcej niż sam tylko proces intelektualny. Słowo jada określa jednocześnie doświadczenie wszystkiego i uzyskanie władzy nad wszelkimi rzeczami i tajemnicami; ‘dobro i zło’ należy bowiem pojmować tu nie jednostronnie, w sensie moralnym, ale w znaczeniu ‘wszystko’”; G. von RAD, Teologia Starego Testamentu, tłum. B. Widła, Warszawa 1986, 130.

[3]J.W. WEVERS, Notes on the Greek Text of Genesis, SBL Septuagint and Cognate Studies 35, Atlanta 1993, 48.

[4]M. LURKER, Słownik obrazów i symboli biblijnych, tłum. K. Romaniuk, Poznań 1989, 164.

[5]1Tes 1,2-3; 5,8; Rz 5,2-5; Kol 1,3-5; 1Tm 6,11; 2Tm 3,10.

[6]Taki wniosek pozostaje w zgodzie z innymi deklaracjami Pawła o wierze i nadziei, które poprzedzają czasy eschatologiczne; Rz 8,24-25; 2Kor 5,7.

[7]J. NAGÓRNY, „Moja Ojczyzna – Ojczyzna Jana Pawła II”, w: Z Karolem Wojtyłą myśląc Ojczyzna, red. W. Chudy, Biblioteka „Ethosu” 6, Lublin 2002, 199.

[8]Pius XII napisał: „Nadrzędną zasadą interpretacji jest odkrycie i określenie tego, co dany autor zamierzał wyrazić. W mowach i pismach starożytnych autorów ze Wschodu nie zawsze jest to tak oczywiste i jasne, jak w dziełach nam współczesnych. Bo to, co chcieli wyrazić, nie może być jedynie określone na podstawie reguł gramatycznych i filologicznych, ani też tylko w oparciu o kontekst. Komentator musi całkowicie wczuć się w ducha tych odległych wieków na Wschodzie i z pomocą historii, archeologii, etnologii i innych nauk trafnie określić jakich sposobów pisania mogli używać starożytni pisarze i jakich faktycznie używali” (Divino Afflante Spiritu, 34-35).

[9]Interpretacja Pisma Świętego w Kościele III,3.

„Biblijne inspiracje patriotyzmu Jana Pawła II”, Życie Duchowe 98 (2019) 47-62.

Polub stronę na Facebook

Tags2019
Share:
ks. Mariusz Rosik