Podróże

Rzym w sercu Afryki. Volubilis

Mapa Imperium Romanum przy wejściu do Volubilis

(wszystkie fot. M.Rosik)

Marokańczycy pewnie obraziliby się, że ośmielam się usytuować ich kraj w sercu Afryki. Wolą mówić o sobie, że stanowią „białą Afrykę”. Jest w tym nieco prawdy, jednak dla nas, Europejczyków, nawet północne części Maroka to po prostu Afryka.

Volubilis to mieszanka kultury punickiej i mauretańskiej. Nazywają je perłą starożytnej kultury rzymskiej, kawałkiem Rzymu w Afryce lub zwyczajnie: rajem archeologów.

Pierwsze ślady osadnictwa sięgają III stulecia przed Chr. Dawne miasto rozłożyło swe połacie niczym płachty szeroko krojonego materiału niedaleko dzisiejszego Meknes. Stanowiło część obszaru zwanego później Mauretania Tingitana, dla odróżnienia od Mauretanii Caesarensis. Podziału Mauretanii na dwie prowincje dokonał w 42 roku n.e. Klaudiusz. To właśnie wtedy Volubilis zaczęło przeżywać swój rozkwit. Warto wspomnieć jednak, że w II wieku przed Chr. miasto otoczono murem, który został wzmocniony i rozbudowany przez Jubę II na przełomie er. Juba był numidyjskim władcą, królem Mauretanii, mężem Kleopatry Seleny II, czyli córki Marka Antoniusza i Kleopatry.

Łuk tryumfalny Karakalli

Volubilis nie powinno zwiedzać się samemu. Tuż po zakupie biletu dołącza do mnie przewodnik, który nie odstępuje mnie na krok przez kilka kolejnych godzin spędzonych w pełnym słońcu. Khaled, niepozorny mężczyzna około sześćdziesiątki, z każdą minutą zadziwia coraz bardziej. Zaczyna oprowadzanie po angielsku, ale gdy dowiaduje się, ze kilka lat spędziłem w stolicy Italii, płynnie przechodzi na włoski. Po pewnym czasie zdradza się, ze studiował historię sztuki w Hiszpanii. I rzeczywiście, gdy spotyka hiszpańskich turystów, zagaduje ich żartobliwie. Równie dobrze radzi sobie z portugalskim i francuskim. I wciąż narzeka na młodszych przewodników, że ledwie dukają w jednym języku…

Ogromne wrażenie robi Łuk tryumfalny cesarza Karakalli. Oddajmy głos internautom:

Powstał w 217 roku na cześć cesarza Karakalli z afrykańskiej dynastii Sewerów. Ma osiem m wysokości, a zrekonstruowany został w 1933 roku. Oryginalnie jego szczyt wieńczyła rzeźba rydwanu z brązu, niżej znajdowały się rzeźby nimf, z których spływała woda do basenów u podnóża. Do dziś zachowały się niektóre kolumny i inskrypcje oraz podniszczone medaliony, zapewne prezentujące cesarza oraz jego matkę, Julię Domnę (www.celwpodrozy.pl)

Położony w najwyższej części miasta Kapitol poświęcony był trzem bóstwom: Jowiszowi (bo jemu dedykowano świątynię na rzymskim Kapitolu), Junonie i Minerwie. Główna świątynia była najprawdopodobniej architektonicznie wzorowana na rzymskim pierwowzorze.

Ruiny pięcionawowej bazyliki

Kompleks, który został w 1997 roku wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO, nie zawiera niestety żadnych zadaszeń. Zwiedzając to ogromne stanowisko archeologiczne, należy więc bezwzględnie zaopatrzyć się w wodę, okulary przeciwsłoneczne i czapkę. Dopiero tak wyposażonym, można rozpocząć wędrówkę.

Miasto dla świata odkryli francuscy dyplomaci. To oni – zauroczeni jego pięknem – nie tylko zachęcili do odwiedzania tego miejsca, ale dali początek wykopaliskom archeologicznym, które rozpoczęto w 1915 roku i wciąż nie zostały ukończone.

W centrum Volubilis stała pięcionawowa bazylika, która pełniła funkcję nie tylko religijną. Była miejscem zgromadzeń radnych miejskich, a także salą sądową.

Wzdłuż głównej ulicy miasta

Miasto zajmowało niegdyś około czterdziestu hektarów. Turystom udostępniono nieco ponad jedną trzecią. Wiele artefaktów wywieziono do muzeum w Rabacie. Archeologom szkoda jednak było rozbierać przepiękne mozaiki podłogowe, dlatego te zachwycają najbardziej. Przynajmniej mnie.

Główna ulica nosiła nazwę Decumanus Maximus. Rozciąga się od Bramy Tangerskiej do Łuku Tryumfalnego Karakalli na długości czterystu metrów. Rzymskie miasta budowane były w taki właśnie sposób: główna ulica (często zwana cardo – „zawias”), przy której „zawieszano” główne instytucje: urzędy, sąd, sklepy, hotele, łaźnie, domy uciech. przy ulicach prostopadłych usytuowane były domy mieszkalne i niewielkie zakłady przemysłowe oraz punkty rzemieślnicze.

Mozaika w Domu Rycerza

Wiecie, że Bachus (czyli Dionizos) pewnego razu wędrując po plaży natrafił na śpiącą nago Ariadnę? Scenę uwiecznia mozaika w Domu Rycerza.

Czas rzymski stał się okresem największego rozwoju miasta. Pod koniec III stulecia pojawili się tu Berberowie, a trzysta lat później Arabowie. Potem dołączyli do nich Żydzi szukający nowych miejsc w diasporze, a nawet Syryjczycy.

Wróćmy jednak do czasów rzymskich. Wyodrębniono tu wyraźne strefy urbanistyczne. Najbiedniejszą częścią miasta była strefa zwykłych domów mieszkalnych robotników zajmujących się wszelkiego rodzaju rzemiosłem. Zakłady rzemieślnicze znajdowały się tuż obok.

Z historią miasta w pierwszej połowie I stulecia wiąże się ciekawy epizod. Pewien wyzwoleniec o imieniu Aedemon zainaugurował i przeprowadził tu rewoltę. Mimo, iż okazała się ona początkowo sukcesem, ostatecznie mieszkańcy opowiedzieli się po stronie Rzymu. W nagrodę wszystkim przyznano obywatelstwo rzymskie oraz dziesięcioletnie zwolnienie z podatków.

Poza murami antycznego miasta rozciągały się gaje oliwne

Wędrując zaułkami starożytnych uliczek natrafiam na dwie dziwne nazwy: Dom Atlety i Dom Psa. Co to takiego? Dom Atlety zawdzięcza swą nazwę mozaice podłogowej, na której przedstawiono scenę wręczania nagrody zwycięzcy w zawodach wsiadania i zeskakiwania z konia bedącego w ruchu! Dom Psa natomiast to bardzo regularna budowla z pokojami wokół perystylu. W jednym z nich znaleziono figurkę psa. Ot, i cała tajemnica.

Rzymski geograf z I wieku n.e. – Pomponiusz Mela – w swojej pracy „De situ orbis libri III” opisuje miasto jako najbogatsze wśród mniejszych aglomeracji Mauretanii. O mieście wspomina także Pliniusz Starszy oraz II-wieczne Itinerarium Antonina (rejestr odległości i postojów na drogach Imperium Rzymskiego), określający miasto jako Volubilis Colonia. Populacja miasta była w zdecydowanej większości złożona ze zromanizowanych Berberów (www.imperiumromanum.edu.pl).

Bociany polubiły Dom Orfeusza

Przewodnik pokazuje ciekawostkę, która znajduje się w dawnym Domu Psa. Jest to rzeźba w kamieniu przedstawiająca…wielkie męskie genitalia. Podobno kobiety, które rzeźbę pogłaskają, będą miały szczęście w życiu, a szczególnie w miłości (www.echodnia.eu).

Turystów przyciąga jednak najbardziej reprezentacyjna część starożytnego miasta. Najbardziej znany jest w niej zapewne Dom Orfeusza. Archeologowie są niemal pewni, że należał on do bogatego kupca, który wiele podróżował i zaczerpnął pomysły architektoniczne z różnych zakątków świata. Najbardziej rozczulają mnie delfiny i grający nad nimi swe muzyczne igraszki na lirze Orfeusz.

Dom Kolumn

Dom Kolumn to prawdopodobnie miejsce, w którym okrągły basen wypełniony był przyjemnie chłodną wodą, w której pławiły się rzymskie matrony. Ponieważ kamienne kolumny otaczały cały zbiornik, łatwo można było znaleźć chroniący przed żarem cień o każdej porze dnia. Gdyby tego było za mało, nad pławiącymi się nago w chłodnych wodach Rzymiankami niewolnice trzymały parasole i używały wachlarzy celem sprawienia przyjemności swoim paniom.

Słyszycie ten perlisty śmiech rozbawionych dam? I plusk wody? I radosne śpiewy rozleniwionych pań?

Trzeba powiedzieć, że system doprowadzania wody był dopracowany bardzo precyzyjnie. Khaled opowiada o nim z najdrobniejszymi szczegółami. Pokazuje niewielkie rowki, kanaliki i kanały, którymi płynęła woda do każdej części miasta. Precyzyjnie wskazuje studzienki, do których spływała woda już po jej zużytkowaniu. Wystarczy popatrzeć na jego twarz, bo dostrzec, jak wielką frajdę sprawia mu objaśnianie takich tajemnic przybyszom z Europy!

Ogromne połacie miasta czekają jeszcze na łopaty archeologów

Wędrówkę kończę spragniony i szczęśliwy. Spragniony, bo już godzinę temu skończył mi się zapas wody, a w trakcie zwiedzania nie ma możliwości nabycia jakiegokolwiek napoju (jedyny punkt sprzedaży znajduje się przy wejściu). Szczęśliwy, bo dla biblisty, który ma świadomość, że Jezus żył w czasach rozkwitu imperium rzymskiego – Volubilis to raj archeologiczny.

Share:
ks. Mariusz Rosik