Niedziela ze Słowem

Herod, oliwa i zmartwychwstanie (03.01.2021)

Zasadniczą częścią lampy oliwnej jest pojemnik, najczęściej o owalnej formie. Wystarczyło do niego odpowiednio umocować knot, by już po chwili lampa rozbłysła jasnym światłem. Jeśli oliwa przygotowana była ze szlachetnych oliwek, lampa wydzielała przyjemny zapach. Knoty robiono najczęściej ze lnu. Ponieważ przez tysiąclecia lampy oliwne były zasadniczym źródłem światła na terenach dawnej Palestyny, archeologowie wykopują ich wiele. Różne ich kształty i ornamenty znacznie przyczyniają się do ustalenia właściwej datacji odkrywanych i badanych poziomów wykopu. W pierwszym stuleciu naszej ery w Palestynie pojawił się nowy typ lampy, którą nazwano „herodiańską”. Miała ona okrągły kształt, płaską podstawę, która zapewniała stabilność, oraz osobno dołączany dziób na knot.

W tym samym mniej więcej czasie, gdy na rynku oświetleniowym pojawiła się nowość – lampa herodiańska, nad brzegami Jordanu Jan Chrzciciel mówił o innym świetle. „Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz posłanym, aby zaświadczyć o światłości. Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi” (J 1,7-9). Jak dowodzi historia, lampa herodiańska tylko na chwilę zajaśniała mocniej niż światło niesione przez Jana. Stało się to wieczorem owego dnia, gdy w twierdzy Macheront Herod świętował swoje urodziny. Ścięcie Jana Chrzciciela wcale nie ugasiło jednak światła, o którym mówił. Odwrotnie.

Niedługo potem światło to rozbłysło blaskiem zmartwychwstania. Po krótkiej ciemności Wielkiego Piątku zajaśniało tym wszystkim, którzy szczerze wyznają: „Pan moim światłem i zbawieniem moim”.

Share:
ks. Mariusz Rosik