AcademicaArtykuły

Sam Bóg nakazał odpoczynek

Gdy natchniony autor chwycił za pióro – a było to przypuszczalnie nad rzekami Babilonu na sześć wieków przed Chrystusem – by poetyckim językiem biblijnego mitu opowiedzieć o początkach świata, zauważył, że po sześciu dniach pracy Pan Bóg odpoczął. Niestety autor Księgi Rodzaju nie podejrzał formy tego odpoczynku. Nie wiemy, czy Bóg przechadzał się – jak to miał w zwyczaju – po ogrodzie Eden w porze, gdy był powiew wiatru, czy może cieszył oko pięknem swego dzieła, gdy łagodnie spoglądał na świat z niebios – jak na freskach Michała Anioła. Biblijna idea odpoczynku nierozerwalnie związana jest z instytucją szabatu. Hebrajski czasownik szabat oznacza właśnie „odpoczywać”. Po dokonaniu dzieła stworzenia, w dniu szabatu Bóg odpoczął, a człowiek wezwany jest do naśladowania Go. Ewangeliczne karty ukazują Jezusa, który odpoczywa i który do odpoczynku wzywa swoich uczniów. Takie właśnie zasadnicze rysy poniższej prezentacji,

Odpoczynek Boga i dzień szabatu

Instytucja szabatu znalazła swe etiologiczne wyjaśnienie w biblijnym opowiadaniu o stworzeniu świata (Rdz 1,1-2,4a). Autor natchniony zauważa, że „Bóg odpoczął po całej swej pracy, którą wykonał stwarzając” (Rdz 2,3b). Dzień Bożego odpoczynku, dzień siódmy, wyznaczył rytm świętowania szabatu. Tradycja ta wcale nie stoi w sprzeczności – choć mogłoby się tak wydawać na pierwszy rzut oka – z konstatacją Izajasza, że Bóg „się nie męczy, ani się nie nuży” (Iz 40,28). Wręcz przeciwnie, tradycja ta potwierdza, że szabat pochodzi z ustanowienia Bożego: Bóg, który nie zna zmęczenia, odpoczywa właśnie po to, by ukazać człowiekowi konieczność odpoczynku. Warto więc przyjrzeć się zasadniczym rysom instytucji szabatu w myśli judaistycznej. Aby je nakreślić, należy sięgnąć po najpierw po karty Biblii Hebrajskiej, następnie po stronice apokryfów, a następnie uzupełnić ten zestaw myślami z pism rabinicznych.

Według wierzeń rabinów, gdy Adam dowiedział się, że Bóg przebaczył mu grzech, w dniu szabatu zaintonował pierwszą pieśń dziękczynną, hymn szabatowy. Tak właśnie po raz pierwszy ludzkość świętowała szabat. Świętowanie to rozumiano przede wszystkim jako konieczność oddawania czci Bogu i powstrzymania się od pracy. W tablicach Dekalogu prawodawca ustanowił: „Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić. Sześć dni będziesz pracować i wykonywać wszystkie twe zajęcia. Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci Pana, Boga twego. Nie możesz przeto w dniu tym wykonywać żadnej pracy ani ty sam, ani syn twój, ani twoja córka, ani twój niewolnik, ani twoja niewolnica, ani twoje bydło, ani cudzoziemiec, który mieszka pośród twych bram. W sześciu dniach bowiem uczynił Pan niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co jest w nich, w siódmym zaś dniu odpoczął. Dlatego pobłogosławił Pan dzień szabatu i uznał go za święty” (Wj 20,8-11). Instytucja szabatu znalazła swoje uzasadnienie także w tradycji exodusu. Wydarzenia związane z wyjściem Izraelitów z niewoli egipskiej i wędrówką przez Półwysep Synaj w latach około 1250-1200 przed Chr. posłużyły prawodawcy wzmocnieniu nakazu świętowania szabatu: „Pamiętaj, że byłeś niewolnikiem w ziemi egipskiej i wyprowadził cię stamtąd Pan, Bóg twój, ręką mocną i wyciągniętym ramieniem: przeto ci nakazał Pan, Bóg twój, strzec dnia szabatu” (Pwt 5,15). Specyficznym doświadczeniem w tym względzie było zaspokojenie przez Boga głodu Izraelitów tajemniczym pokarmem z nieba, którego onomatopeiczna nazwa pochodzi od hebrajskiego pytania: man-hu?, „co to jest?”. Gdy pewnego poranka Izraelici wyszli ze swych nomadzkich namiotów, w zadziwieniu pytali jeden drugiego „co to jest?”, wskazując na jadalną roślinę, dzięki której przetrwali czasy głodu. Mojżesz przypominał wędrowcom, że dzień przed szabatem należy zebrać dwie porcje manny, gdyż w szabat praca ta jest zakazana: „Pan nakazał wam szabat i dlatego w szóstym dniu dał wam pokarm na dwa dni. Każdy przeto z was pozostanie w domu! W dniu siódmym żaden z was niech nie opuszcza swego miejsca zamieszkania” (Wj 16,29).

Najbardziej monumentalne dzieło okresu rabinackiego, Talmud, którego ostateczna redakcja przypada na VI w. po Chr. poświęciło szabatowi cały traktat. Świętowanie odpoczynku szabatowego jest według autorów już nie tylko obowiązkiem, ale zaszczytem: „Rabbi Jannai miał zwyczaj w przeddzień szabatu wkładać najpiękniejsze szaty i wykrzykiwać: ‘Przybądź, Oblubienico, przybądź!’ Rabbi Hanina także wkładał najpiękniejsze szaty, wychodził ze swego domu tańcząc i śpiewając: ‘Chodźcie, aby przyjąć księżniczkę Szabat’” (TraktatShabbat 119a). Ten sam traktat wymienia trzydzieści dziewięć czynności zakazanych w dzień szabatu. Są wśród nich między innymi orka, siew, zbiór zboża, czyszczenie i selekcja ziarna, przesiewanie, mielenie, wyrabianie ciasta i wypieki, strzyżenie owiec, przędzenie, szycie, myślistwo i ubój bydła, obdzieranie ze skóry, uzdatnianie i skrobanie skór, cechowanie, rozpalanie i gaszenie ognia, przenoszenie ciężarów czy pisanie i wycieranie napisów. Tę ostatnią czynność Talmud specyfikuje następująco: „[Ten jest winny], kto przenosi wystarczającą ilość wina, by zmieszać kielich, […] wystarczającą ilość miodu, by nałożyć go na ranę, […] kto przenosi sznur takiej długości, że można uczynić zeń uchwyt dla kosza, lub niesie tyle atramentu, że wystarczy na napisanie dwóch listów” (Shabbat 8,1-4). Ci sami rabini stali się jednak mistrzami w omijaniu przepisów prawnych, bez bezpośredniego ich łamania. Podajmy kilka przykładów. Droga szabatowa wynosiła dwa tysiące łokci, czyli około tysiąc kroków. Można było je przebyć pieszo. Tysiąc kroków można w szabat przemierzyć także zasiadając na ośle. Inny przepis mówił o odległości, którą można przebyć drogą morską. Zdarzało się więc, że gdy ktoś miał do przemierzenia trzy kilometry, wędrował najpierw pieszo, prowadząc obok osła. Po tysiącu krokach dosiadał osła i przemierzał następny odcinek. Ostatecznie przywiązywał do grzbietu zwierzęcia beczkę z wodą, na której wygodnie się sadowił i w ten sposób, drogą morską, pokonywał ostatni odcinek trasy. Droga szabatowa obowiązywała w tzw. obszarze zamkniętym. Utarł się więc zwyczaj „łączenia domów”: najbardziej wysunięte na krańce wioski domy łączono sznurkiem, by w ten sposób stworzyć obszar zamknięty i swobodnie poruszać się wewnątrz miejscowości. Jeśli Prawo zakazywało przenoszenia przedmiotów, wie osoby mogły wędrować obok siebie, przerzucając pakunek między sobą. Wszystkie te zabiegi miały na celu ułatwienie życia, bez łamania Prawa.

Odpoczynek Jezusa

Omawiając ideę odpoczynku na kartach Starego Przymierza, skoncentrowaliśmy się przede wszystkim na kwestii świętowania szabatu. Przechodząc do refleksji nowotestamentalnej, chciejmy zatrzymać się raczej na aspekcie psychologicznym: na ludzkiej potrzebie wypoczynku. Spójrzmy najpierw na Jezusa.Jezus znajdował czas na odpoczynek. Ewangeliści poświadczają, że pomimo intensywnej działalności publicznej, oddalał się niekiedy, by zaznać odpoczynku. Odpoczynek ten zazwyczaj łączył się z modlitwą:„Zaraz też przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzali Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim odprawi tłum. Gdy rozstał się z nimi, odszedł na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, łódź była na środku jeziora, a On sam jeden na lądzie”(Mk 6,45-47). Podobne praktyki Jezusa zauważył Łukasz ewangelista: „W tym czasie Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie do Boga” (Łk 6,12; por. Łk 9,28). Przypuszczać można, że Jezus niekiedy zupełnie świadomie szukał oddalenia od tłumów i publicznej działalności, by zaznać odpoczynku. Wielu egzegetów w ten właśnie sposób komentuje początek perykopy o uwolnieniu spod wpływu złego ducha córki kobiety syrofenickiej: „Wybrał się stamtąd i udał się w okolice Tyru i Sydonu. Wstąpił do pewnego domu i chciał, żeby nikt o tym nie wiedział, lecz nie mógł pozostać w ukryciu” (Mk 7,24).

Spośród synoptyków zwłaszcza Marek podkreśla fakt, że Jezusowi rzadko kiedy udawało się zaznać odpoczynku i spokoju. Ewangelista chętnie podkreśla motyw tzw. magnetyzmu Jezusa: gdziekolwiek pojawia się Nauczyciel z Nazaretu, tłumy wyrastają jak spod ziemi, aby Go słuchać i doznać uzdrowienia ze swych chorób. Działo się tak na przykład w Kafarnaum, przypuszczalnie w domu Piotra: „Gdy po pewnym czasie [Jezus] wrócił do Kafarnaum, posłyszeli, że jest w domu. Zebrało się tyle ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę” (Mk 2,1-2). Przy takim natłoku ludzi i przy tak intensywnym trybie posługiwania, Jezus szukał odpoczynku nawet w warunkach ekstremalnych. Jego zmęczenie czasem niemal sięgało zenitu. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że Jezus śpi podczas szalejącej na jeziorze burzy: „Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu” (Mk 4,37-38a)?

Odpoczynek uczniów

Pewnego dnia apostołowie stawili się przed Jezusem. Chcieli pochwalić się misjonarskimi sukcesami w głoszeniu dobrej nowiny i potyczkach z demonami. Jezus, zdając się zapewne na pomysłowość uczniów, udzielił im rady: „Idźcie i wy na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco” (Mk 6,31). Apostołowie stanęli przed nie lada problemem: jak zorganizować sobie odpoczynek na pustyni? Nie mieliby z tym problemu pewnie jedynie zwolennicy leżenia plackiem na piasku i wspinania się po skałkach. Tymczasem dla pozostałych odpoczynek ograniczony jedynie do tych dwu form mógłby okazać się ofertą zbyt ubogą.O tym, że apostołowie często bywali zmęczeni i potrzebowali odpoczynku, świadczą ewangelijne wzmianki o ich zmaganiach ze snem. Trudności w tym względzie dotykały przede wszystkim Piotra, Jakub i Jana. To oni posnęli, gdy na Górze Przemienienia rozgrywała się jedyna w swoim rodzaju scena rozmowy Jezusa z Mojżeszem i Eliaszem. Oni także nie potrafili czuwać nawet jednej godziny, gdy ich Mistrz pocił się krwawo na modlitwie w Ogrodzie Oliwnym. Ale te wzmianki nie powinny nikogo dziwić: wielu spośród uczniów Jezusa było przecież wcześniej rybakami, którzy całe noce spędzali na jeziorze, a za dnia próbowali odsypiać utracone godziny snu. Czyżby nawykli do snu za dnia? W każdym razie sam Jezus, choć wzywa uczniów do czujności, uznaje ich potrzebę odpoczynku.

Konkluzja

Odpoczynek jest formą wolności. Jest to wolność od trudu pracy, mozołu i codziennych spraw. Jest także formą zaufania wobec Boga. Może stać się wręcz synonimem zbawienia. Takiego obrazu użył Izajasz: „W nawróceniu i spokoju jest wasze ocalenie, w ciszy i ufności leży wasza siła” (Iz 30,15). Przedstawione powyżej refleksje prowadzą do wniosku, że w biblijnej idei odpoczynku zbiegają się dwa wymiary: na zupełnie naturalną, psychologiczną potrzebę odpoczynku nałożony został wymiar religijny. W myśl zasady, że łaska buduje na naturze, naturalny odpoczynek człowieka został uświęcony z ustanowienia Bożego przez wprowadzenie instytucji dnia świątecznego. Jezusowe nauczanie na temat pochodzenia szabatu zamyka się w sformułowaniu, że instytucja ta została ustanowiona dla człowieka, nie człowiek dla niej (por. Mk 2,27). W przeciwnym razie może się okazać, że dzień przeznaczony na odpoczynek stanie się zbyt męczący dla tego, kto nie rozumie ducha świętowania.

Przykład odpoczywającego Jezusa dowodzi, że właściwie rozumiany czas wytchnienia zbliża do Boga. Jezus często odpoczywał na modlitwie. Doświadczał w ten sposób prawdziwości wyznań Izajasza: „Pan – to Bóg wieczny, Stwórca krańców ziemi. On się nie męczy ani się nie nuży, Jego mądrość jest niezgłębiona. On dodaje mocy zmęczonemu i pomnaża siły omdlałego. Chłopcy się męczą i nużą, chwieją się słabnąc młodzieńcy, lecz ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły: biegną bez znużenia, bez zmęczenia idą” (Iz 40,28-31). Do takiego odpoczynku zachęcał Jezus swych uczniów. Tak rozumiany odpoczynek pozwala z jednej strony zregenerować siły i powrócić do intensywnej działalności, z drugiej zaś uniknąć pokusy pracoholizmu. Wzajemne przeplatanie się aktywności i chwil wytchnienia to naturalna kondycja człowieka. Przez swą pracę i przez wytchnienie zbliża się on do odpoczynku wiecznego. Bo przecież „wszystko ma swój czas i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod słońcem” (Koh 3,1). „Spieszmy się więc, aby wejść do tego odpoczynku” (Hbr 4,11).

„Sam Bóg nakazał odpoczynek”, Głos Ojca Pio 130 (2021) 4, 22-25.

Tags2021
Share:
ks. Mariusz Rosik