Artykuły

Postać Jezusa w pozabiblijnej tradycji żydowskiej do czasów redakcji Talmudu

 

Wbrew powszechnemu, a nie pogłębionemu przekonaniu wielu chrześcijan, ani postać Jezusa, ani pierwotna wspólnota uczniów nie zajmowała umysłów Żydów I stulecia w tak dużym stopniu, jak się zazwyczaj uważa. Tzw. ruch Jezusa przybierał na sile wraz z rozwojem wspólnot chrześcijańskich, jednak za swego życia Jezus uważany był przez Żydów Mu współczesnych za jednego z wielu wędrownych nauczycieli, gromadzących wokół siebie grupy uczniów. A ponieważ oficjalny rozbrat chrześcijaństwa z judaizmem nastąpił w 49 roku, żydowskie źródła nie zapisały do tego czasu obszernego materiału dotyczącego postaci Jezusa. Druga połowa pierwszego stulecia naznaczona była w judaizmie raczej poszukiwaniem nowego kształtu religii pozbawionej świątyni niż polemiką z chrześcijaństwem, choć ta ostatnia wcale nie jest nieobecna. Jej ślady są dostrzegalne choćby w ustaleniach synodu w Jabne (Jamni) nad Morzem Śródziemnym w 90 roku, czy w dwunastym błogosławieństwie modlitwy Szemone Esre. Niniejszy szkic prezentuje postać Jezusa w pozabiblijnej tradycji żydowskiej (pomijamy więc teksty Nowego Testamentu, które dotykają relacji ‘Jezus – judaizm’, a które wyrastały przecież z religii żydowskiej) do czasów ukształtowania się Talmudu, a więc przypuszczalnie do VI wieku po Chr. Niektóre z tekstów mówią wprost o Jezusie, inne mogą budzić wątpliwości co do postaci, o której traktują, a jeszcze inne dotyczą uczniów Jezusa, a więc tylko pośrednio odczytać z nich można odniesienie ich autorów do Nauczyciela z Nazaretu.

Z czasów niedalekich po śmierci Jezusa pochodzi świadectwo Józefa Flawiusza, które przetrwało w redakcji chrześcijańskiej. Odniesienia judaizmu do postaci Jezusa pośrednio dotyczy fragment Osiemnastu Błogosławieństw. Stosunkowo najwięcej materiału zostało zapisane na kartach Talmudu, obejmującego również Misznę. Tak więc trzyetapowa droga wytyczy szlak niniejszej prezentacji: testimonium Flavianum, Szemone Esre i Talmud. Pomijamy w niniejszych rozważaniach paralele pomiędzy nauczaniem Jezusa a Talmudem, należy mieć jednak świadomość, że w wielu punktach jest to nauczanie zbieżne; niekiedy paralele są niemal dosłowne, a przypowieści (maszale) bardzo podobne.

1. Testimonium Flavianum

Żydowski historyk, faryzeusza z kapłańskiego rodu, Józef Flawiusz swą działalność pisarską rozwijał głównie w Rzymie. Tekst Testimonium Flavianum przetrwał aż w pięciu świadectwach. Należą do nich: Antiquitates Judaicae samego Flawiusza, a następnie odwołania do tego dzieła w: Historia eclesiastica (1,11,7), Demonstratio Evangelica (3,5,105) i Teofanii (5,44) Euzebiusza z Cezarei (265-340; język grecki), De viris illustribus św. Hieronima (342-420; w języku łacińskim), Historia powszechna Agapiosa (X w., w języku arabskim) i Cronica siriaca Michała Syryjczyka (XII w., w języku syryjskim). Testimonium Flavianum bez wątpienia zawiera dodatki chrześcijańskie. Po raz pierwszy wątpliwość co do autentyczności Testimonium wyraził luteranin Lucas Osiander, który sądził, że Flawiusz musiałby być chrześcijaninem, aby takie słowa o Chrystusie wyszły spod jego pióra[1]. Jako argumenty za taką tezą przytacza się najczęściej pogląd, że tekst ma tonację chrześcijańską, mówi bowiem o cudach, nauczaniu, śmierci Jezusa i chrystofaniach; że Orygenes wyraźnie zaznacza, iż Flawiusz nie uznał w Jezusie Mesjasza (Contra Celsum 1,47; 2,13; Comment. in Math. 13,55); że zdanie „jeżeli w ogóle można Go nazwać człowiekiem” sugeruje przyjęcie bóstwa Chrystusa; oraz że wypowiedź łamie w pewien sposób ciąg myślowy całości tekstu. Wszystkie te obiekcje nie są jednak wystarczające, by odrzucić całkowicie autorstwo historyka żydowskiego, lecz wskazują raczej na chrześcijańskie interpolacje w pierwotnym tekście. Badania literackie prowadzą do wniosku, że oczyszczone z tych dodatków, świadectwo Józefa o Jezusie wyglądałoby następująco:

„W tym czasie żył Jezus, człowiek mądry, czynił bowiem rzeczy niezwykłe i był nauczycielem ludzi, którzy z radością przyjmowali prawdę. Poszło za nim wielu Żydów, jako też i pogan. A gdy wskutek doniesienia najznakomitszych u nas mężów, Piłat zasądził go na śmierć krzyżową, jego dawni wyznawcy nie przestali go miłować. I odtąd, aż po dzień dzisiejszy, istnieje społeczność chrześcijan, którzy od niego otrzymali nazwę” (Ant. 18,63-64)[2].

Bez względu na to, jak daleko redakcyjna ręka chrześcijan ingerowała w tekst Flawiusza, pozostaje faktem, że historyk żydowski potwierdza graniczne daty życia Jezusa i Jego reputację cudotwórcy, wspomina o skazaniu Go przez Piłata i o Jego ukrzyżowaniu na skutek zarzutów podniesionych przez Żydów, sugeruje, że uznawany był za Mesjasza i że stoi u początków „plemienia chrześcijan”, które wierzy w Jego zmartwychwstanie[3]. Flawiusz był faryzeuszem; jako taki nie uwierzył w mesjańską godność Jezusa. Nie przyjął również prawdy o zmartwychwstaniu i ukazywaniu się Zmartwychwstałego; stwierdza jedynie, że tak utrzymują uczniowie Jezusa. Stosunek Flawiusza do postaci Jezusa nie jest wrogi, choć trudno go także nazwać przychylnym.

2. Szemone Esre

Zasadniczą modlitwą synagogalną stało się Szemone Esre („Osiemnaście błogosławieństw”; hrf[ hnmv), zwane niekiedy krótko  („modlitwa”) lub Amida[4], której główny trzon znany był już w I połowie pierwszego stulecia. Modlitwę tę odmawiano zresztą nie tylko w synagodze. Stała się jedną z dwóch głównych modlitw uświęcających dzień (oprócz Szema), odmawiano ją więc dwa lub – według innych źródeł – trzy razy dziennie. Według niektórych źródeł, zobowiązane były do niej także kobiety. Modlitwa ta istniała w dwóch redakcjach: babilońskiej i palestyńskiej[5]. W II w. dodano wzmiankę o apostatach. Wzmiankę tę, ze względu na hebrajską nazwę (Birkat ha-Minim) zwykło się nazywać „błogosławieństwem heretyków”, choć de facto jej treścią jest przekleństwo heretyków:

„Dla odstępców niech nie będzie nadziei. A zuchwałą władzę niezwłocznie wyrwij z korzeniami za naszych dni. A Nocerim i Minim niech zaraz wyginą. Niech będą wymazani z Księgi Życia i ze sprawiedliwymi niech nie będą zapisani. Błogosławiony bądź Ty, Jahwe, który zuchwalców uniżasz”[6].

Sformułowanie „zuchwała władza” odnosi się prawdopodobnie do rządów Rzymian, natomiast pod terminem „Nocerim” (Nazarejczycy) należy widzieć chrześcijan, zwolenników Jezusa z Nazaretu[7]. Chrześcijan można widzieć także pod pojęciem Minim, oznaczającym heretyków żydowskiego pochodzenia w ogóle. Ze względu na treść, jak wspomniano wyżej, powyższa formuła winna być raczej nazwana ‘Przekleństwem Heretyków’. Jej styl jest odmienny od pozostałych błogosławieństw. Wielu uczonych jest zdania, że ostateczna wersja błogosławieństwa jest modyfikacją starszej tradycji, która zachowała prośbę o Bożą karę dla ‘paroshim’ – tych, którzy odseparowali się od wspólnoty. Zdaniem D. Flussera tekst ten był pierwotnie napisany przeciw saduceuszom, esseńczykom, kolaborantom Rzymian i innym heretykom. Natomiast według tradycji judaistycznej formuła liturgiczna Birkat ha-Minim została napisana przez Samuela Młodszego na polecenie R. Gamaliela II, który przewodniczył zgromadzeniu w Jamnii między rokiem 85 a 95[8]. Jeśli tak było rzeczywiście, rację mają ci uczeni, którzy wersję pierwotną modlitwy widzą w tekście z genizy kairskiej, zawierającym termin „Nocerim”. Należą do nich L. Schiffman, W. Horbury, J. Jocz, W.D. Davies, J.L. Martyn[9]. Skutków działania Dwunastego Błogosławieństwa mogła więc doświadczyć wspólnota Janowa, w której trzykrotnie pojawia się termin avposuna,gogoj (J 9,22; 12,42; 16,2). Inni sądzą, że wzmianka o Nazarejczykach jest dodatkiem dołączonym do modlitwy po roku 175 (D. Flusser, R. Kimelman, A. Finkel, J. Maier, S. Katz). Bez względu na wyniki dyskusji co do pojawienia się terminu ‘Nocerim’ w błogosławieństwie i co do znaczenia ‘Minim’, nie ulega wątpliwości, że odnoszono tekst modlitwy do chrześcijan. Nie wspomina ona wprost o Jezusie, ale jedynie o Jego uczniach, którzy uznani są za heretyków i jako tacy powinni wyginąć i zostać wymazani z Księgi Życia. Tym samym modlitwa daje wyraz  negatywnemu obrazowi Jezusa w judaizmie pierwszych wieków ery chrześcijańskiej.

3. Talmud (i Miszna)

W Talmudzie znajdujemy zaledwie kilka wzmianek o Jezusie. Wszystkie one pozbawione są niemal waloru historyczności. Nie w tym zresztą nic dziwnego. Odniesienia historyczne w Talmudzie są bowiem rzadkie i często niedokładne. Jest on bowiem księgą, w której aluzje do wydarzeń historycznych pojawiają się tylko wtedy, gdy jest to konieczne dla przekazywanych treści porządku religijno-prawnego. Poza tym, z punktu widzenia samych Żydów, Jezus nie był postacią o kapitalnym znaczeniu dla ich historii. W Palestynie I stulecia istniało wielu wędrownych nauczycieli, a nawet osób podających się za mesjaszy. W przeciwieństwie do chrześcijan, Żydzi widzą Jezusa jako jedną z takich właśnie postaci. Samo Jego pochodzenie – z Nazaretu w Galilei – w pewnym sensie osłabiało w oczach Żydów wartość przesłania, które głosił. Ewangelie synoptyczne, opowiadające o życiu i działalności Jezusa, powstawały w czasie, kiedy drogi Kościoła i Synagogi rozchodziły się już na dobre, stąd nie były powszechnie znane w środowisku judaizmu. Niektóre zaś z opowiadań o Jezusie, zwłaszcza te powtarzane w przekazie ustnym, zapewne znane były także w środowiskach żydowskich, jednak interpretowano je zupełnie inaczej niż w kręgach chrześcijańskich. Przykładem są choćby opowiadania aretalogiczne; Żydzi przypisywali cuda dokonywane przez Jezusa siłom magicznym. Na ślad takiego myślenia naprowadzać może już ewangeliczna kontrowersja, w której adwersarze zarzucają Cudotwórcy dokonywanie egzorcyzmów mocą Belzebuba (Beelzebula). Wydaje się, że najwcześniejsze podania o Jezusie, które znalazły się na kartach Talmudu, powstały około III i IV wieku i wszystkie one miały charakter polemiczny; miały odpierać argumenty judeochrześcijan. W każdym razie Talmud nie zawiera żadnej tradycji o Jezusie przekazanej „w imieniu rabbiego”, która pochodziłaby z czasów historycznej działalności Nauczyciela z Nazaretu[10].

3.1. Zarzut nieprawego pochodzenia

Ewangelie Dzieciństwa należą do tradycji późniejszych niż pozostały materiał ewangeliczny. Wraz z rozwojem myśli teologicznej chrześcijanie kładli coraz mocniejszy nacisk na prawdę o narodzeniu Jezusa z Ducha Świętego. Żydzi widzieli w tej tradycji ubóstwienie człowieka. Wydaje się, że właśnie w reakcji na to nauczanie chrześcijańskie, w Talmudzie pojawia się zarzut nieprawego pochodzenia Jezusa. Refleksja teologiczna chrześcijan prowadziła jednoznacznie do przyjęcia prawdy o bóstwie Chrystusa. Ta prawda również jawnie sprzeciwiała się monoteizmowi judaizmu, choć sami chrześcijanie utrzymywali, że wierzą w jednego Boga. Dla Żydów jednak sprzeciw wobec Jezusa mógł być widziany jako prawna obrona monoteistycznej wiary ojców.

W tekście traktatu Sanhedryn zarzut nieprawego pochodzenia złączony jest z zarzutem herezji, o który mowa będzie nieco dalej. Czytamy tam:

„Na tych, którzy według Prawa winni są śmierci, nie urządza się zasadzek, z wyjątkiem publicznych zwodzicieli. Co należy czynić? Trzeba zapalić świecę w izbie wewnętrznej, zaś świadków umieścić w izbie zewnętrznej, aby mogli go widzieć i słyszeć, lecz by on ich nie widział. Wtedy ten, którego przedtem usiłował uwieść, mówi mu: „Powtórz, proszę, co przedtem powiedziałeś, tu prywatnie”. Wtedy jeśli on to powie, ten odwodzi go: „Jakże byśmy opuścili naszego Boga, który jest w niebie i służyli bożkom?” Jeśli na te słowa nawróci się i opamięta, to dobrze, jeśli zaś powie: to jest nasz obowiązek i tak należy czynić – wówczas świadkowie z zewnątrz słysząc go, poprowadzą go do sądu i ukamienują. Tak zrobili synowi Stady w Lod i powiesili go [Jezusa] w wigilię święta Paschy. Ów syn Stady znany był też jako syn Pandiry. Rzekł bowiem rabbi Chasda: „Mężem jego matki był Stada, kochankiem zaś – Pandira”. Inni mówią, że jej małżonkiem był Pafus, syn Jehudy. Mówią też, że jego matką była Stada, czyli Miriam, która trudniła się – jak się zdaje – układaniem włosów kobiet. Tak mówią w Pumbedicie. Ona to uciekła od swego męża” (Sanh. 67,1; bab.)[11].

Pewną wątpliwość stwarza ostatnie zdanie cytowanego fragmentu. W Pumbedicie, mieście położonym niedaleko Bagdadu, działała ważna szkoła rabinistyczna, często wspominana w Talmudzie Babilońskim. Tam właśnie uważano, iż Maryja trudniła się układaniem włosów. Hebrajski rzeczownika megaddela oznacza kobietę układającą włosy; może jednak chodzi o zniekształcone imię Marii Magdaleny.

Zarzut nieprawego łoża wobec Jezusa zna Tertulian (De spectaculis 30,6). Apokryficzna Ewangelia Nikodema (2,3-6) ukazuje starszyznę żydowską oskarżającą Jezusa o nieprawe pochodzenie („On narodził się z cudzołóstwa”) w obecności Piłata, Annasza i Kajfasza. Przy tej okazji warto przypomnieć, że w Talmudzie (Hul. 2,22-23) Jezus nazwany jest ben Pantera. Warianty w manuskryptach są następujące: Pantira, Pandera, Panteri. Przypuszczalnie chodzić może o deformację greckiego parthenos. Według Orygenesa (Contra Celsum 1,32), Celsus utrzymywał, że ojcem Jezusa był rzymski żołnierz o imieniu Pantera[12]. Sam Celsus miał przejąć tę legendę od Żydów. W tekście z 634 r. po Chr., zatytułowanym Didaskalia Jakuba, uczony z Tyberiady przedstawia drzewo genealogiczne Jezusa: matką Jezusa była córka Joakima, syna Pantery, brata Melchi, z rodu Natana, syna Dawida[13]. Jan Damasceński uważa, że to dziadek Maryi nosił imię Pantera (De fide orthodoxa 4,14).

Jeśli zarzut nieprawego pochodzenia sięgałby czasów Jezusa, przypuszczalnie nie mógłby On być sądzony przez Sanhedryn. Wysoka Rada bowiem nie osądzała ludzi nieprawego łoża, bazując na regulacji prawnej: „Nie wejdzie syn nieprawego łoża do zgromadzenia Pana” (Pwt 23,3). Przyjąć należy raczej wspomnianą już wcześniej tezę, że zarzut ten pojawił się jako odpowiedź na rozwijającą się teologię chrześcijańską, która znalazła swój wyraz w Ewangeliach Dzieciństwa, a która ukazuje Maryję jako Dziewicę. Tradycja o dziewictwie matki Mesjasza nie była zresztą obca myśli judaistycznej. Taka bowiem interpretacja pojawiła się w żydowskim tłumaczeniu Biblii na język grecki.

Zdaniem Hansa Künga na przykład, starożytne tłumaczenie greckie Starego Testamentu zwane Septuagintą, błędnie oddaje hebrajskie alma (młoda kobieta) przez greckie parthenos (dziewica). Zdaniem autora, Izajaszowa zapowiedź winna brzmieć: „Oto młoda kobieta pocznie i porodzi syna” (Iz 7,14). Autor pisze: „W greckim tłumaczeniu Biblii Hebrajskiej ‘alma’ oddano błędnie – przez ‘parthenos’ = ‘dziewica’, i w ten sposób cytat ten przywędrował do Nowego Testamentu jako starotestamentalny dowód na dziewictwo Matki Mesjasza”[14]. Te bezpodstawne twierdzenia tchną ignorancją co do natury Septuaginty, która zapisała przecież długoletnie i szeroko rozpowszechnione tradycje interpretacji tekstu biblijnego[15]. Gdyby Żydzi dokonujący przekładu Biblii Hebrajskiej na język grecki nie byli przekonani co do dziewictwa mającej narodzić kobiety z zapowiedzi Izajasza, wybraliby z pewnością inny termin niż parthenos. Jeśli zdecydowali się na rzeczownik „dziewica”, utrwalili tym samym żywe przekonania judaizmu co do interpretacji tej zapowiedzi. Właśnie z tego bogactwa interpretacyjnego korzystali ewangeliści, argumentując za dziewictwem Matki Zbawiciela.

3.2. Zarzut uprawiania magii

Moc cudotwórcza Jezusa przypisywana jest w Talmudzie praktykom magicznym. Traktat Sabbat stwierdza:

„Rabbi Eleazar przekazał mędrcom następującą naukę: „Syn Stady przywiózł z Egiptu zaklęcia magiczne [zapisane] w nacięciach na jego skórze”. Odrzekli mu: „On był głupcem, a od głupca nie należy wymagać świadectwa”. Ów syn Stady znany był też jako syn Pandiry” (Sab. 104,2; bab.)[16].

Sformułowanie „syn Stady” (bar Soteda) oznacza tyle co „syn grzesznicy”. Możliwe jednak, że doszło tu do omyłkowej identyfikacji dwóch osób, Jezusa z bliżej nieznanym prorokiem, który miał przewidzieć upadek Jerozolimy, a który przybył z Egiptu. Wspominają o nim Dzieje Apostolskie: „Niedawno temu wystąpił Teodas, podając się za kogoś niezwykłego. Przyłączyło się do niego około czterystu ludzi, został on zabity, a wszyscy jego zwolennicy zostali rozproszeni i ślad po nich zaginął” (Dz 5,36). Możliwe także, że chodzić może o postać, z którą trybun chciał utożsamić z Pawłem, gdy pytał go: „Nie jesteś więc Egipcjaninem, który niedawno podburzył i wyprowadził na pustynię cztery tysiące sykaryjczyków?” (Dz 21,38).

Zarzut uprawiania przez Jezusa magii pojawia się także w traktacie Sanhedryn:

„Naucza się, że Jeszu został powieszony w wigilię święta Paschy. Czterdzieści dni przed wykonaniem wyroku herold głosił: „Ma zostać ukamienowany, gdyż uprawiał magię i wzywał Izraela do apostazji. Jeśli ktokolwiek ma coś do powiedzenia w jego obronie, niech wystąpi i wstawi się za nim”. Skoro jednak nikt nie stanął w jego obronie, został on powieszony w wigilię święta Paschy” (Sanh. 43,1).

Z całego passusu można wysnuć wniosek, jakoby Jezus pretendował do tronu i znany był dobrze w kręgach rządzących, a nawet z nimi powiązany. Tymczasem ewangelie podają, że był prześladowany przez władze.

Niezwykle ciekawą anegdotę przytacza traktat Szabat (77,1; jer.):

„Przydarzyło się rabbiemu Eleazerowi ben Dama, że ukąsił go wąż. Przyszedł do niego Jakub z Kefar Sama[17], by uzdrowić go w imię Jezusa, syna Pandiry, lecz rabbi Iszmael nie pozwolił mu. [Jakub] rzekł: „Udowodnię ci, że On [Jezus] i mnie może uzdrowić”. Nie zdążył jednak, gdyż Eleazar ben Dama umarł. Rzekł rabbi Iszmael: „Szczęśliwy jesteś, Eleazarze ben Dama, gdyż w pokoju odszedłeś ze świata, bowiem nie zburzyłeś ogrodzenia, które wznieśli mędrcy, jak jest napisane: „Kto burzy odgrodzenie, tego ukąsi wąż”. Czyżby więc wąż go nie ukąsił? Owszem, nie ukąsił go ten wąż, który pozbawia udziału w przyszłym świecie”.

Przepisy Prawa Mojżeszowego rabini zwykli obwarowywać regulacjami, które miały całkowicie uniemożliwić złamanie owego Prawa. Regulacje te nazywano murem wokół Prawa. Przytoczony fragment nawiązuje do tej praktyki. Fakt, że nie udało się szukać uzdrowienia w imię Jezusa uchronił Eleazara ben Dama od przekroczenia muru Prawa, a co za tym idzie, od zgubnych konsekwencji wiecznych przekroczenia Prawa.

3.3. Zarzut głoszenia herezji

Kiedy rabbi Eleazar ben Hyrkanos „cierpiał głęboką zgryzotę”, jego uczniowie zasugerowali, iż przyczyną tego stanu może być fakt, że ich nauczyciel uwierzył w jakąś błędną naukę minim. Rabbi odpowiedział im: „Przypominam sobie! Pewnego razu szedłem główną ulicą Seforis, gdy podszedł do mnie człowiek imieniem Jakub z Kefar Sekania i powiedział mi słowa kogoś-tam, które podobały mi się”. Rozmowa dotyczyła nakazu Pwt 23,19: „Nie zaniesiesz do domu Pana Boga twego zarobku nierządnicy”. Jakub, powołując się na słowa Jezusa „To, co pochodzi z nieczystości, niech będzie przeznaczone dla nieczystości”, sugerował, że pieniądze tak zarobione należy wydać na budowę łaźni i toalet. Eleazar potwierdził słuszność takiej decyzji, poświadczając w ten sposób słowa odszczepieńca i ściągając na siebie chorobę (Kohelet Rabbah do 1,24)[18]. W midraszu Jezus określany jest jako „ktoś-tam” (hebr. peloni), gdyż niektóre teksty nie wspominają Jego imienia, zgodnie z tradycją, według której Jeszu stanowi skrót pierwszych liter wyrazów w zdaniu: Immach szemo we-zikro – „niech imię jego i pamięć zostaną wymazane”[19].

Jeśli przyjąć, że pod imieniem Balaama kryje się imię Jezusa, to do Niego również odnosi się fragment Talmudu przedstawiający rozmowę „pewnego odszczepieńca” z rabbim Haniną. Na pytanie, ile lat żył Balaam, rabbi odpowiedział, że zapewne trzydzieści trzy lub trzydzieści cztery, bo napisano, że mężowie krwawi i podstępni nie dożyją połowy swych dni. Rozmówca potwierdził: „Osobiście znam Dzieje Balaama, gdzie napisano: Nędzny Balaam miał trzydzieści lat, gdy Pinchas złoczyńca zabił go” (Sanh. 106,2; bab.). Dzieje Balaama to przypuszczalnie Ewangelie, natomiast pod aluzją do kapłana Helego (Pinchas; 1Sm 2,12) należy widzieć Poncjusza Piłata. Większość Żydów odrzuca jednak taką interpretację, podając zazwyczaj trzy argumenty: mało prawdopodobne jest, aby chrześcijanin pytał Żyda o wiek Jezusa, równie mało prawdopodobne jest, by ewangelie oznaczać tytułem Dzieje Balaama[20], a także trudno w Pinchasie dopatrywać się aluzji do Piłata, który w całej literaturze rabinicznej nie jest wspomniany ani razu.

Wydaje się, że bardzo wyraźną aluzję do nauczania Jezusa i do Jego postaci zawiera następujący fragment Talmudu:

„Jeśli jakiś człowiek powie ci: „Jestem bogiem” – kłamie. Jeśli powie: „Jestem Synem Człowieczym” – w końcu pożałuje tego. Jeśli powie: „Wstępuję do nieba” – będą to słowa, których nie spełni” (Taan. 9,2; jer.).

Hebrajski idiom „przypalić strawę” oznacza sprzeniewierzenie się prawowitej nauce. Używając tego określania, w wyjaśnianiu Psalmu 91,10, autorzy Talmudu notują: „Niedola nie przystąpi do ciebie – to znaczy, że nie przeraża cię ani złe sny, ani złe myśli. Plaga nie przybliży się do twego namiotu – to znaczy, że nie będziesz miał syna lub ucznia, który by wobec wszystkich przypalił swoją strawę, jak Jezus Nazarejczyk” (Sanh. 103,1; bab.; Ber. 17b)[21].

Według traktatu Joma (66b) zapytano rabbiego Eleazara, czy „taki-a-taki” będzie mógł odziedziczyć życie po śmierci. Enigmatyczne określenie „taki-a-taki”, zdaniem wielu komentatorów, odnosi się do Jezusa[22]. Eleazar unika bezpośredniej odpowiedzi, ale pytanie mówi samo za siebie.

Inna wzmianka, która odczytywana jest niekiedy jako aluzja do Jezusa, zapisana została w traktacie Szabat (116,1-2; bab.). Do rabbiego Gamaliela, nauczyciela Pawła z Tarsu i obrońcy chrześcijan, przyjść miała pewna kobieta domagająca się dziedzictwa od ojca. Zdaniem jej sąsiada, określanego mianem „filozofa”, miała ku temu prawo. Powoływał się on przypuszczalnie na naukę Jezusa, uzasadniając, że zarówno syn, jak i córka mają prawo dziedziczenia. Kobieta próbowała również sprezentować filozofowi złotą lampę, jeśli tylko zechciałby poprzeć jej zdanie w rozmowie z Gamalielem. Rabbi zaś, przywołując słowa Jezusa: „Nie przyszedłem znieść Prawa ani Proroków” (Mt 5,17), dowodził, że przepisy Mojżeszowe wciąż obowiązują. Według nich, córka ma prawo dziedziczenia dopiero po śmierci syna: „Gdy umrze mąż nie zostawiając syna, wtedy jego dziedzictwo przeniesiecie na jego córkę” (Lb 27,8b). Anegdota kończy się słowami: „Kobieta rzekła do rabbiego Gamaliela: „Niech twoje światło jaśnieje jak lampa”. Rabbi Gamaliel zaś powiedział: Przyszedł osioł i przewrócił lampę”. To właśnie ostatnie zdanie miałoby być przypuszczalną aluzją do Jezusa. Interpretację taką potwierdzają wydania Kodeksu Oksfordzkiego, gdzie wspomniany filozof wprost powołuje się na Ewangelię. Inni komentatorzy zamiast „ewangelia” mają obraźliwe określenie Avon Gilion („grzeszny margines”). Twierdzenie „filozofa” miałoby także dowodzić mesjańskiego statusu Jezusa, bo – jak twierdzą chrześcijanie – urodził się z dziewicy i należał do potomstwa Dawidowego, w związku z czym mógł dziedziczyć obietnice dane Dawidowi poprzez matkę.

Kolejny fragment nie dotyczy wprost Jezusa, lecz Jego uczniów. O stosunku jego autorów do postaci Jezusa można więc wnioskować jedynie pośrednio:

„Jezus miał pięciu uczniów: Mattaj[23], Naqaj[24], Necer[25], Buni[26], Toda[27]. Gdy Mattaj został postawiony przed sądem, rzekł: ‘Czy Mattaj powinien zostać stracony? Przecież napisano: Kiedyż przyjdę i ujrzę oblicze Boże?’ Oni odrzekli: ‘Tak, Mattaj ma zostać stracony, gdyż napisano: Kiedyż on umrze i zginie jego imię?[28]’ Gdy przyprowadzono Naqaja, rzekł: ‘Czy Naqaj powinien zostać stracony? Przecież napisano: Nie wydasz wyroku śmierci na niewinnego’[29]. Oni odrzekli: Tak, Naqaj ma zostać stracony, gdyż napisano: Niewinnego zabija w ukryciu’[30]. Gdy przyprowadzono Necera, rzekł: ‘Czy Necer powinien zostać stracony? Przecież napisano: Wypuści odrośl z jego korzeni’[31]. Oni odrzekli: ‘Tak, Necer ma zostać stracony, gdyż napisano: Jesteś wyrzucony ze swego grobu jak ścierwo obrzydliwe’[32]. Gdy przyprowadzono Buniego, rzekł: Czy Buni powinien zostać stracony? Przecież napisano: Syn mój pierworodny’[33]. Oni odrzekli: ‘Tak, Buni ma zostać stracony, gdyż napisano: Ja zabiję twego syna pierworodnego’[34]. Gdy przyprowadzono Todę, rzekł: ‘Czy Toda powinien zostać stracony? Przecież napisano: Psalm, dziękczynienie’[35]. Oni odrzekli: ‘Tak, Toda ma zostać stracony, gdyż napisano: Kto składa Mi ofiarę dziękczynną, ten cześć Mi oddaje’[36]”.

Imię Mattaj może odnosić się do ewangelisty Mateusza lub apostoła Macieja, natomiast Toda wskazywać może na Judę Tadeusza.

Niektóre fragmenty kazań amoraim, pochodzące z trzeciego i czwartego wieku, wydają się być odpowiedzią na nauki chrystologiczne chrześcijan. Hijja ben Abba nauczał: „Jeśli jakiś syn nierządnicy powie ci, że istnieje dwóch bogów, odpowiedz mu: Ja jestem Tym od Morza Czerwonego i Ja jestem Tym z Synaju”. Zdaniem amoraim miała to być polemika z rzekomym dualizmem chrześcijańskim (gdyż nauka o Trójcy Świętej nie była jeszcze znana komentatorom żydowskim). Sformułowanie „syn nierządnicy” należy rozumieć dwojako: w sensie dosłownym i przenośnym (głosiciel herezji).

3.4. Zarzut niemoralnego prowadzenia się

Talmud umieszcza ucieczkę Jezusa do Egiptu w kontekście anachronicznym, wyznaczając ją na czasy Janneusza (104-78 przed Chr.). Jezus miał już być wtedy człowiekiem dorosłym. Zarzuca się mu, że podczas powrotu z Egiptu wciąż myślał o kobietach i takie też myśli przypisywał swojemu nauczycielowi. W tekście traktatu Sanhedryn czytelnik ma do czynienia ze swoistą grą słów: termin „aksania” oznacza zarówno gospodę, jak i kobietę ją prowadzącą. Ten sam fragment zarzuca Jezusowi uprawianie magii: „Gdy król Janneusz dokonał rzezi rabinów, rabbi Joszua, syn Perahji wraz z Jezusem uciekł do Aleksandrii w Egipcie. [… Gdy wracali] przybył do pewnej gospody, gdzie okazano mu względy. Rzekł: „Jak piękna jest ta aksania”. Na to [Jezus] powiedział: „Rabbi, jej oczy są zaropiałe”. Odrzekł: „Nikczemniku! Brak ci opamiętania!” Zagrzmiał czterema setkami trąb i wyklął Jezusa. […] Mistrz mówił: Jezus Nazarejczyk uprawiał magię i zwodził Izraela” (Sanh. 107,2; bab.). Warto zauważyć, że według tekstu paralelnego w Sotah (47,2), Jezus widziany jest tu jako uczeń Joszui ben Perahja[37] i uciekł do Egiptu nie z powodu Heroda, lecz z powodu Janneusza. Skądinąd wiadomo, że Janneusz zamierzał wygubić faryzeuszów.

Konkluzja

Obrazy Jezusa zarysowany na kartach piśmiennictwa żydowskiego do czasów powstania Talmudu jest negatywny. Stosunkowo najmniej nieprzychylna jest wzmianka Józefa Flawiusza w Antiquitates judaicae, która – oczyszczona z interpolacji dokonanych ręką autora chrześcijańskiego – potwierdza historyczność postaci Jezusa i wskazuje na niektóre przekonania wierzących w Niego. W Szemone Esre nie ma mowy wprost o Jezusie, jednak złorzeczenie skierowane przeciw Jego uczniom daje wyraz pejoratywnemu odniesieniu do Nauczyciela z Nazaretu. Więcej wzmianek o Jezusie zawiera Talmud. Późna jego datacja (zarówno w wersji babilońskiej, jak i jerozolimskiej), nieścisłości natury historycznej i liczne rozbieżności z innymi źródłami pozbawiają fragmenty dotyczące Jezusa wartości historycznej. Są one jednak wyrazem sposobu postrzegania postaci Jezusa w środowiskach żydowskich tamtego czasu. Kwestia jest więc dość skomplikowana. Wydaje się, że talmudyści konfundowali różne osoby i epoki. Wynika z tego, że Żydzi współcześni Jezusowi nie poświęcali Mu tak dużej uwagi, jak się potocznie uważa.

Niezwykle ciekawy wydaje się pogląd B.L. Sherwina, chicagowskiego rabina, który głosi: „Chociaż klasyczne źródła żydowskie uważają Jezusa za fałszywego mesjasza, sądzę, że Jezus nie był fałszywym mesjaszem, lecz mesjaszem, który nie dopełnił swej misji. […] Niedopełnienie oznacza po prostu, że się nie osiągnęło ostatecznego celu. W tym sensie hebrajskim prorokom się nie powiodło, ponieważ nie osiągnęli swego ostatecznego celu, którym było przekonanie ludu, aby się nawrócił i słuchał woli Boga. Mojżeszowi się nie powiodło, ponieważ nie wkroczył do ziemi obiecanej i nie wprowadził swego ludu do tego kraju. Nawet Bogu się nie powiodło, stosownie bowiem do żydowskiej tradycji Królestwo Boże miało się rozpocząć wraz z objawieniem Tory na Synaju. […] Jezusowi nie powiodło się jako ostatniemu i ostatecznemu mesjaszowi, gdyż nie sprawił ostatecznego i zupełnego odkupienia świata. Gdyby mu się całkiem powiodło, to parousia – powtórne przyjście – nie byłaby konieczna”[38].

Wydaje się jednak, że takie spojrzenie na postać Jezusa jest wśród wyznawców judaizmu wyizolowane. Zazwyczaj opiera się ono o wizerunek Jezusa nakreślony w Misznie i Talmudzie: Jezus przedstawiony jest jako syn nieprawego łoża (Jew. 4,3; 49,1; Kalla 51,1); Jego cuda dokonywały się w oparciu o praktyki magiczne (Sanh. 43,1 i 107,2; Sot. 47,2); miał podobno tylko pięciu uczniów, z których żaden nie okazał się wyjątkową osobowością (Sanh. 43,1); w swych publicznych wystąpieniach Jezus nie liczył się ze zdaniem mędrców i okazywał się ignorantem (Gittin 50,2; niektóre wersje mówią o „grzesznikach z Izraela”, inne o Jezusie, który po śmierci cierpiał męki z powodu swej nauki; 57,1); jako fałszywy mesjasz popełnił wielki grzech, ucząc Izraelitów niewłaściwej drogi życia (Sanh. 43,1); wyrok skazujący Jezusa na śmierć był ogłoszony rzekomo czterdzieści dni przed egzekucją, aby można było udowodnić jego bezpodstawność, jednak nie znaleziono motywów, dla których wyrok miałby okazać się niesłuszny (Sanh. 43,1), dlatego właśnie poniósł śmierć bluźniercy (Sanh. 67,1)[39]. Zarzuca Mu się także niemoralne prowadzenie się. Tym, co stanowi dla Żydów kamień obrazy, są także twierdzenia chrześcijan dotyczące nadprzyrodzonego poczęcia Jezusa i Jego bóstwa; koncepcje te spotkały się z jawnym sprzeciwem talmudystów.

Podstawą autentycznego dialogu jest zawsze prawda. Prawdą jest, że obraz Jezusa w pozabiblijnych źródłach żydowskich do VI wieku jest negatywny. Prawdą jest również i to, że przez pierwsze wieki nie udało się Kościołowi wypracować właściwego stosunku do Żydów. Egzegeza zawołania tłumu wyjętego z opisu procesu Jezusa, „Krew Jego na nas i na dzieci nasze” (Mt 27,25), jest jawnym tego przykładem. Już od końca II wieku, od czasów Tertuliana, potraktowano ten okrzyk jako przyznanie się Żydów do zabójstwa Jezusa. Tym torem poszli Orygenes, Euzebiusz, Hilary z Poitiers, Efrem Syryjczyk, Cyryl Aleksandryjski, Ambroży, Augustyn, a w późniejszych wiekach także św. Tomasz z Akwinu czy Marcin Luter[40]. Odpowiedzialność za śmierć Jezusa zrzucono na Żydów, choć motyw teologiczny (że przyczyną są grzechy ludzkości) nie był wcale nieobecny. Nie tracąc z oczu takich początków relacji judaizm-chrześcijaństwo, trzeba uznać, iż dalszy dialog winien rozwijać się w oparciu o zasadę postawioną przez Sobór Watykański II: „Niech więc wszyscy dbają o to, aby w katechezie i głoszeniu słowa Bożego nie nauczali niczego, co nie licowałoby z prawdą ewangeliczną i z duchem Chrystusowym. Poza tym Kościół […] opłakuje – nie z pobudek politycznych, ale pod wpływem religijnej miłości ewangelicznej – akty nienawiści, prześladowania, przejawy antysemityzmu, które kiedykolwiek i przez kogokolwiek kierowane były przeciw Żydom” (Nostra aetate 4).

 

 

[1] Epitomes historiae ecclesiasticae centuria I, II, III, Tübingen 1592-1604, cent. I, 1,22 (7,17); J. RADOŻYCKI, „Świadectwo Józefa Flawiusza o Chrystusie (Testimonium Flavianum). Stan obecny zagadnienia autentyczności tekstu i próby rekonstrukcji formy pierwotnej (Antiq. 18,63-64)”, w: J. FLAWIUSZ, Dawne dzieje Izraela,II,  tłum. Z. Kubiak, J. Radożycki, Warszawa 2001, 887.

[2] Przekład podano za: F.F. BRUCE, Wiarygodność pism Nowego Testamentu, [brak tłumacza], Katowice 2003, 139. Autor dopuszcza jednak możliwość, że wzmianki uważane za pochodzące od chrześcijańskiego redaktora mogły wyjść równie dobrze spod pióra Flawiusza, który z przekąsem i sarkazmem wyrażał się o chrześcijanach: „Sformułowanie jeśli w samej rzeczy mamy nazwać go człowiekiem może być wyrażeniem sarkastycznego stosunku do wiary chrześcijan w Jezusa jako Syna Bożego. Człowiek ten był Chrystusem może oznaczać tyle, że chodziło o Jezusa zwanego powszechnie Chrystusem. Coś w rodzaju takiej wzmianki implikuje w każdym razie dalsze twierdzenie, iż chrześcijanie nazwę wzięli od Niego. Jeśli chodzi o trzeci fragment […] mówiący o zmartwychwstaniu, to jego zamierzeniem mogło po prostu być utrwalenie na piśmie tego, co utrzymują chrześcijanie”; tamże, 140. Autor przedstawia również inną rekonstrukcję tekstu, która wymaga przyjęcia pewnych – zdaniem autora uzasadnionych – zmian tekstu dokonanych przez kopistów i tłumaczy (np. pomijanie niektórych wyrazów lub niewłaściwa lektura). Po tych poprawkach Testimonium Flavianum przyjęłoby następującą formę: „A pojawiło się w owym czasie źródło nowych kłopotów, niejaki Jezus, mędrzec. Był on sprawcą czynów niezwykłych, nauczycielem ludu, chętnie słuchającego rzeczy niezwykłych. Zwiódł on wielu Żydów, a także Greków. Człowiek ten zwany był Chrystusem, kiedy zaś Piłat skazał go na krzyż po tym, jak oskarżyli go starsi, ci, którzy umiłowali go od początku, nie przestali go miłować i teraz, ukazał się im bowiem, jak mówili, trzeciego dnia znów żywy. A to właśnie i tysiące innych cudownych rzeczy przepowiadali o nim prorocy Boży, i nawet obecnie plemię chrześcijan, nazywanych tak od jego imienia, jeszcze nie wyginęło”; tamże, 141-142.

[3] Oprócz wzmianki Tacyta (Annales 15,44) i Pliniusza Młodszego (Epist. 10,96), Testimonium Flavianum należy do najstarszych pozachrześcijańskich świadectw o Jezusie. Pewne trudności natomiast co do identyfikacji postaci, o której mowa, budzi wzmianka Gajusza Swetoniusza Trankwillusa w Vitae Caesarum (Claud. 25).

[4] Ta nazwa wskazuje na postawę, w jakiej winno się tę modlitwę odmawiać: stojąco, ze złączonymi nogami.

[5] Modlitewniki współczesne opierają się na redakcji babilońskiej.

[6] Nieco inną wersję podaje M. Tomal w: Jak modlą się Żydzi. Antologia modlitw (Warszawa 2000, 21): „Dla oszczerców niech nie będzie nadziei, a każda niegodziwość niech natychmiast zniszczeje, wszyscy Twoi wrogowie niech natychmiast zostaną odcięci, zadufanych zaś szybko wykorzeń, rozbij, powal i poniż prędko, za dni naszych. Błogosławiony jesteś Ty, HASZEM, który rozbija wrogów i poniża zadufanych”. Jeszcze inne tłumaczenie (w wersji palestyńskiej) proponuje H. Lempa: „Wiarołomcom niech będzie każda nadzieja odebrana, a pyszny rząd wykorzeń pospiesznie (jeszcze za naszych dni; a Nazarejczycy i heretycy niechaj w jednym momencie zginą) (i wymazani będą z księgi życia, ze sprawiedliwymi nie zostaną zapisani). Błogosławiony jesteś, Jahwe, upokarzający zuchwałych”; „Modlitwa codzienna w judaizmie”, WPT 4 (1996) 1, 56.

[7] W Mt 2,23 Jezus nazwany jest Nazarejczykiem.

[8] M. WRÓBEL, Synagoga a rodzący się Kościół. Studium egzegetyczno-teologiczne Czwartej Ewangelii (J 9,22; 12,42; 16,2), 181-182; D. FLUSSER, The World History of the Jewish People, Jerusalem 1977, 23-24. Por. także: A. DI NOLA, Ebraismo e giudaismo, 236.

[9] M. WRÓBEL, Synagoga a rodzący się Kościół. Studium egzegetyczno-teologiczne Czwartej Ewangelii (J 9,22; 12,42; 16,2), 189-190.

[10] „Beginning with the Basle edition of the Talmud (1578–80), those passages in which Jesus was mentioned, as well as other statements alluding to Christianity, were deleted from most editions of the Babylonian Talmud by the Christian censors or even by internal Jewish censorship. These deletions were later collected in special compilations and in manuscripts”; R.N.N. Rabbinowicz, Ma’amar al Hadpasat ha-Talmud (1952), 28 n. 26.

[11] Przedstawione tu tekst Talmudu oraz midrasz do Koh 1,24 w przekładzie K. Bardskiego; „Teksty z tradycji hebrajskich dotyczących Jezusa”, w: Apokryfy Nowego Testamentu. Ewangelie apokryficzne, I, Fragmenty. Narodzenie i dzieciństwo Maryi i Jezusa, red. M. Starowieyski, Kraków 2003, 163-169.

[12] Orygenes, Przeciw Celsusowi, tłum. S. Kalinkowski, Warszawa 1986, 57.

[13] F. MANNS, Leggere la Mišnah, 70.

[14] H. KÜNG, Credo. Apostolskie wyznanie wiary objaśnione ludziom współczesnym, tłum. I. Bokwa, Warszawa 1995, 61.

[15] W. CHROSTOWSKI, „Żydowskie tradycje interpretacyjne pomocą w zrozumieniu Biblii”, CT 66 (1996) 1, 46-47.

[16] Dalszy ciąg tej wypowiedzi jest taki sam jak w Sanh. 67,2.

[17] Przypuszczalnie chodzi o Jakuba z Kefar Sekania, wspomnianego w midraszu Kohelet Rabbah do Koh 1,24.

[18] Podobny zapis zawiera traktat Avoda Zarta (16,2; bab.).

[19] Autorzy żydowscy negują często możliwość dostrzegania w tym fragmencie aluzji do Jezusa.

[20] Chodzi raczej o apokryficzną księgę o Balaamie.

[21] Niektóre wydania pomijają słowa „jak Jezus Nazarejczyk”. Imię Jezusa Nazarejczyka spotyka się także w następującym tekście: „Nasi rabini nauczali: Niech lewa ręka odpycha, lecz prawa niech zaprasza do powrotu. Nie jak Eliasz, który odpychał Gehaziego obiema rękoma i nie jak rabbi Joszua syn Perahji, który odtrącał Jezusa Nazarejczyka obiema rękoma” (Sanh. 107,2; bab.). Słów: „i nie jak rabbi Joszua syn Perahji, który odtrącał Jezusa Nazarejczyka obiema rękoma” brak w ocenzurowanych wydaniach Talmudu.

[22] Wielu autorów żydowskich zaprzecza jednak takiej interpretacji.

[23] Hebr. „kiedy”.

[24] Hebr. naqi – „niewinny”.

[25] Hebr. „odrośl”, „ścierwo”.

[26] Hebr. beni – „mój syn”.

[27] Hebr. „dziękczynienie”.

[28] Ps 41,6.

[29] Wj 23,7.

[30] Ps 10,8.

[31] Iz 11,1.

[32] Iz 14,19.

[33] Wj 4,22.

[34] Wj 4,23.

[35] Ps 100,1.

[36] Ps 50,23.

[37] W wiekach średnich Jehiel z Paryża, francuski talmudysta znany głównie z tego, że był uczestnikiem słynnych dysput chrześcijańsko-żydowskich na dworze Ludwika IX, utrzymywał, że Jezus z Nazaretu i Joszua, syn Perahji to dwie różne postacie.

[38] B.L. SHERWIN, „’A wy za kogo Mnie uważacie’ (Mk 8,29) – odpowiedź żydowska”, CT 63 (1993) 2, 17-18.

[39] W. CHROSTOWSKI, „Jesus Christ in the Eyes of Jews and Judaism”, CT A71 (Fasc. specialis 2001) 103.

[40] W. CHROSTOWSKI, „Znaczenie Szoah dla chrześcijańskiego zrozumienia Biblii”, Znak 432 (1991) 5, 62-63.

Tags2005
Share:
ks. Mariusz Rosik