Research blog

Zasadnicze kierunki interpretacji Pieśni nad pieśniami

Kilkanaście z najpiękniejszych kart Starego Testamentu zatrzymują uwagę czytelnika na jednym zasadniczo temacie: miłości. Co prawda cała Biblia mówi o miłości, jaką Bóg ma ku człowiekowi, jednak w Pieśni nad pieśniami ukazana jest ona na wzór delikatnej, romantycznej i młodzieńczej miłości kobiety i mężczyzny. Sama nazwa księgi jest niezwykle wymowna. Zgodnie z semickim sposobem wyrażania się, tytuł „Pieśń nad pieśniami” sugeruje, że jest to pieśń najpiękniejsza, pieśń wyróżniająca się spośród innych, pieśń par excellance[1]. Choć w dawniejszej egzegezie przeważała opinia, że czytelnik ma przed oczyma zbiór różnych pieśni i hymnów miłosnych, złączonych z pieśniami uroczystości zaślubin, dziś sądzi się raczej, że księga stanowi jedność literacką, choć jej autor jest nieznany[2]. Księga jest pieśnią miłości kobiety i mężczyzny, pieśnią, która „śpiewa” ich piękno widziane oczyma drugiego, pieśnią, która „śpiewa” o ich wzajemnej przynależności i gorącym pragnieniu bycia razem, o wzajemnym oszukiwaniu siebie i zagubieniu tylko po to, by potem znów się odnaleźć. Jest to pieśń o miłości w wielu jej przejawach i odcieniach. Pieśń o zachwycie, zauroczeniu i podziwie, o namiętności i zatracaniu się w uczuciu.

Typowe dla miłosnych poematów jest miejsce spotkań i tęsknot: świat natury. Czytelnik przenosi się mylą za bohaterami utworu do rajskiego niemal ogrodu i na zielone wzgórza, nad strumyki, rzeki i w doliny pełne słońca; niekiedy otacza go romantyczna poświata nocy, innym razem przenikają promienie słońca. Natura czytana jest oczyma zakochanych, podobnie jak ich ciała. Sam motyw ogrodu, tak często powracający w księdze, rzeczywiście może być widziany jako powrót do Edenu; do Edenu sprzed upadku, gdzie nie nastąpiło jeszcze złamanie wzajemnej więzi pomiędzy pierwszą parą i więzi z Bogiem. Zamiast rozłamu panuje jedność, zamiast rozbicia – harmonia. Skrzętni badacze potrafią wyliczyć około dwudziestu pięciu gatunków roślin i dziesięciu gatunków zwierząt, które igrają na kartach Pieśni Salomona.

Problemy z interpretacją Pieśni nad pieśniami towarzyszyły historii hermeneutyki biblijnej od samych jej początków. Nie brakowało zagorzałych zwolenników usunięcia księgi z kanonu biblijnego, ale równie silnie brzmiały głosy przeciwne. Rabbi Akiba mawiał: „Jeżeli księgi Biblii Hebrajskiej są święte, to Cantus Canticorum jest świętą świętych”. Już sam fakt, że nie wspomina się w niej o Bogu nastręcza niektórym wątpliwości. Najbardziej powszechna przez wieki lektura Pieśni każe widzieć w niej alegorię. Byłaby to więc interpretacja duchowa. Historia egzegezy zna w tym względzie różne propozycje: pod postacią oblubieńca należałoby widzieć Boga, Chrystusa bądź Ducha Świętego; oblubienicą byłby Izrael, Kościół, każdy wierzący czy też cała ludzkość[3]. Dziś jednak zdaje się przeważać opinia przeciwna: przyjmuje się sens literalny, to znaczy uznaje się, że tekst opowiada o miłości między mężczyzną i kobietą, pasterzem i pasterką, autora, który przyjął imię Salomona i pewną Szulamitką. W tej literalnej (czy literalno-historycznej) interpretacji jest miejsce na symbole. W ogrodzie i w winnicy rozkwitają nie tylko rośliny; rozkwita także ludzka miłość. Pastwisko jest miejscem odnalezienia paszy dla owiec i intymności między kobietą i mężczyzną. Spożywane owoce zaspokajają głód fizyczny, ale wskazują jednocześnie na pragnienie zaspokojenia miłości cielesnej. Przyjmując tę teorię, należy dopowiedzieć, że w tej ludzkiej miłości znajduje swój refleks miłość Boga. Ostatecznie to On jest źródłem i dawcą miłości. Miłość mężczyzny i kobiety jest znakiem i miejscem objawienia miłości Boga. Nie chodzi więc już o interpretację alegoryczną, „duchową”, która zaniedbuje aspekt miłości między kobietą i mężczyzną, by zwrócić uwagę na miłość Boga ku ludziom, lecz chodzi o lekturę symboliczną która właśnie w miłości ludzkiej dostrzega znak, więcej – symbol miłości Boga[4].

W historii egzegezy na pewien czas zadomowiła się także teoria interpretacji Pieśni nad pieśniami jako antycznego dramatu. Wychodząc z założenia, bazującego na kilku rękopisach greckich, przypisujących poszczególne fragmenty różnym osobom, założenia, że cały utwór wzorowany jest na greckim dramacie, interpretują go jako opis starań pasterza o rękę Szulamitki. Teorię tę potwierdzać by miała obecność chóru, elementu właściwego antycznym dramatom. Egzegeci nie byli jednak jednomyślni co do ilości występujących osób i scen dramatu.

 

[1] Podobnie zbudowane zostało przewodnie sformułowanie Księgi Koheleta: „marność nad marnościami”.

[2] Ciekawa, aczkolwiek dość niewiarygodna jest hipoteza, jakoby u źródeł powstania księgi leżały marzenia senne autora. Za punkt wyjścia przyjmuje ona wyznanie zapisane w Pnp 5,2: „Ja śpię, lecz serce me czuwa”.

[3] „Przekłady aramejskie, zwane targumami, opowiadają się za tradycjami, które interpretują Pieśń nad Pieśniami jako alegorię miłości Boga do Izraela. Stąd też obecne w całej księdze aluzje do wydarzeń w historii Izraela. Chrześcijańska tradycja mistyczna, datująca się od Orygenesa, reprezentuje podobne stanowisko. W swoim komentarzu, z którego część jest dostępna w przekładzie łacińskim, interpretuje Pieśń nad Pieśniami jako opiewanie miłości Chrystusa do Jego Kościoła albo do duszy wierzącego”; J.M. REESE, „Pieśń nad Pieśniami”, w: Słownik wiedzy biblijnej, red. B.M. Metzger, M.D. Coogan, red wydania polskiego W. Chrostowski, tłum P. Pachciarek, Warszawa 1996, 593.

[4] Włoska biblistka, Bruna Costacurta, twierdzi nawet, że nie trzeba specyfikować, o jakiej miłości mówi Pieśń, gdyż każda autentyczna miłość ludzka jest miejscem objawienia miłości Bożej, miłość Boga natomiast poznajemy najlepiej przez miłość pomiędzy ludźmi.

Share:
ks. Mariusz Rosik