Niedziela ze Słowem

Grzesznicy na górze (25.02.2018)

Pewien student psychologii Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles nawrócił się podczas ewangelizacji ulicznej. Początkowo przyciągnęła go muzyka. Gdy podszedł bliżej podium, bardzo poruszyły go świadectwa jego rówieśników. Po zachęcie prowadzącego podszedł do sceny, uklęknął i obrał w modlitwie Jezusa za swego Pana i Zbawiciela. Kłopot w tym, że ewangelizację prowadzili studenci z różnych wspólnot religijnych. Do którego Kościoła się przyłączyć? – zastanawiał się. Zaczął odwiedzać co niedzielę inny zbór lub kościół parafialny, by lepiej je poznać. Po kilku wizytach był zdezorientowany. W końcu jego mama przyszła do niego z dobrą radą: „Nie szukaj idealnego Kościoła, bo takiego nie ma. A nawet gdybyś taki znalazł, to gdy ty się do niego przyłączysz, przestanie być idealny”.

Uczniem Jezusa nie tyle się jest, co się nim staje. Formacja duchowa jest procesem. Uczył tego sam Pan, gdy „wziął ze sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich” (Mk 9,2). Wcześniej tych samych apostołów zabrał do domu Jaira i w ich obecności wskrzesił córkę przełożonego synagogi. Później zabierze ich ze sobą na górę Oliwną, gdzie zachęci ich do czuwania i modlitwy. Jezus włożył trzy lata wysiłku, by kształtować nie tylko Piotra, Jakuba i Jana, ale całe grono Dwunastu. I nie zawsze z dobrym rezultatem. Judasz zdradził, Piotr się zaparł swego Mistrza, pozostali – prócz Jana – uciekli spod krzyża. Taki był rodzący się Kościół. I takim pozostał do dziś. Sam Jezus jednak wciąż wchodzi na wyżyny życia duchowego i zaprasza nas ze sobą. Tym razem, by przemienić nie siebie, lecz nas.

Share:
ks. Mariusz Rosik