AudioW KościeleW roku liturgicznym

Wielki Post. I co z tego … wynika?

Gdy Jezus pojawił się w okolicach Jeziora Galilejskiego, nawoływał zgromadzony tam lud: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!”. Wezwanie to często daje się usłyszeć w okresie Wielkiego Postu.

Nawrócenie

O Franciszku Salezym opowiada się taką anegdotę: gdy okrył się już sławą świętości, pewnego razu przyszła do niego arystokratka z pytaniem: „Co mam zrobić, aby naprawdę się nawrócić?”. Franciszek spojrzał na nią przenikliwie i rzekł: „Proszę ciszej zamykać drzwi”. Bo nawrócenie często rozpoczyna się od rzeczy małych.

Najprościej mówiąc, nawrócenie jest zmianą sposobu myślenia, a w konsekwencji – zmianą sposobu postępowania (działania). Człowiek na drodze refleksji dochodzi do wniosku, że jego sposób widzenia świata, ludzi, siebie, nie jest właściwy, jest wykrzywiony – jak w krzywym zwierciadle – i postanawia zmienić swój styl myślenia. Na jaki? Na Boży sposób myślenia. Chodzi i próbę spojrzenia na świat oczyma Boga.

Na siedem wieków przed Chrystusem Bóg przemówił przez Izajasza, tłumacząc klęski, które spotkały naród wybrany. Podał tylko jedną przyczynę nieszczęść: „Myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi Moimi drogami”. Inaczej mówiąc: brak nawrócenia.

Wiara

W 1911 roku pięciu podróżników pod przewodnictwem Roberta Scotta wybrało się na wyprawę do Bieguna Południowego. Musieli pokonać ponad 800 mil. Warunki były ekstremalnie trudne. Choć udało się osiągnąć cel wyprawy, w drodze powrotnej wszyscy zginęli. Jednym z uczestników wyprawy był Bill Wilson, lekarz po Cambridge, egoista, cynik i zarozumialec. Po latach odnaleziono wymarły obóz polarników, a nim, ich dziennik podróży. Okazuje się, że w owym lekarzu zaszła niesamowita zmiana: w najtrudniejszych chwilach okazał się radosny, chętny do pomocy, dodający ducha i odwagi. Zapisał w dzienniku: „Musimy czynić to, co możemy, a resztę pozostawmy Bogu. Pokładam w Bogu całą moją ufność, niezależnie od tego, co się stanie”.

Ufność w Bogu – to istotny element wiary. Wiara bez ufności, z której wynikają czyny, nic w życiu nie zmienia. Sama wiara w istnienie Boga jest jak wiara w istnienie Bieguna Południowego – ani jednego, ani drugiego (przypuszczam) nikt z nas nie widział. Sama wiara w to, że Bóg istnieje, jeszcze nie wpływa na nasze życie. A Bóg, który istnieje, ale nie pływa na nasze życie, mógłby równie dobrze nie istnieć.

W Nowym Testamencie znajduje się księga napisana przez ucznia Jezusa, który został zwierzchnikiem Kościoła w Jerozolimie. Chodzi o List Jakuba Apostoła. Autor pyta: „Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz, lecz także i złe duchy wierzą i drżą”. I dodaje: „Wiara bez uczynków martwa jest”.

Ewangelia

Truizmem stało się już twierdzenie, że Ewangelia to „dobra nowina”. Człowiek skłonny jest raczej dostrzegać to, co złe. Jednak spojrzenie oczyma wiary potrafi nawet w trudnej sytuacji dostrzec dobro. O Sokratesie opowiada się, że gdy przebywał w celi swojej śmierci czekając na wyrok (który sam sobie wymierzył), usłyszał pewnego razu przez ścianę śpiew jednego ze współwięźniów. Była to jedna z najtrudniejszych pieśni Stesychorosa. „Naucz mnie jej” – zawołał Sokrates. „Po co? – zapytał więziony – przecież i tak wkrótce umrzesz”. „Chcę mieć pewność, że do ostatniej godziny poszukiwałem tego, co dobre, prawdziwe i piękne” – odpowiedział skazaniec.

Ten grecki filozof, choć nie był przecież chrześcijaninem, zdał sobie sprawę z prawdy głoszonej przez św. Pawła: „Przemija bowiem postać tego świata”. I tym, co pozostaje, jest dobro czynione z miłości.

Share:
ks. Mariusz Rosik