Niedziela ze Słowem

W ekstazie (18.03.2018)

Jednym z klejnotów rzymskiego kościoła Santa Maria della Vittoria jest rzeźbiarskie przedstawienie Ekstazy świętej Teresy. Kaplica przemieniona jest jakby w salę teatralną, w której scenę stanowi ołtarz. Anioł – podobnie jak greckie amory – wypuszcza strzałę Bożej miłości w kierunku kobiecej postaci, a ta pogrąża się w ekstazie o niezwykłej wręcz intensywności. Jest to ekstaza fizyczna, niemal zmysłowa, ale i duchowa zarazem. Miłująca Boga święta spala się w żarze tej miłości. Jej ciało jest napięte niemal do granic ludzkiego wysiłku, a jednocześnie zdaje się opadać bezwolnie w głębię uczucia.

Przed przystąpieniem do pracy nad rzeźbą, którą artysta ukończył w 1646 roku, Gianlorenzo Bernini wielokrotnie przeczytał pamiętniki św. Teresy. Właśnie w jednym z dzieł hiszpańskiej mistyczki znajduje się zapis, który świadczy o palącym pragnieniu, by ujrzeć Jezusa. Dokładnie tak, jak Grecy, którzy przybywszy do Jerozolimy na święto Paschy zwierzyli się Filipowi: „Panie, chcemy ujrzeć Jezusa” (J 12,21).

Jezus spełnił pragnienie świętej z Avila i zaczął ukazywać się jej w mistycznych wizjach. Jednak i tego było jej za mało. Pragnęła umrzeć, by jak najszybciej w pełni zjednoczyć się z Panem. W swoich zapiskach zanotowała: „Nie żyję w sobie, bo znam inną drogę – Pełnego życia, więc wołam w tęsknocie: Ja tym umieram, że umrzeć nie mogę”.

Share:
ks. Mariusz Rosik