Research blog

Dlaczego spowiadać się przed kapłanem?

Kiedy Jezus ukazał się apostołom w wieczerniku w niedzielę zmartwychwstania, rzekł do nich: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20,22-23). Wydarzenie to jest konstytutywne dla sakramentu zwanego sakramentem pojednania. Najbardziej powszechne określenie sakramentu głosi, że jest on „widzialnym znakiem niewidzialnej łaski”. Kto przyjmuje sakrament, ten w sposób absolutnie pewny spotyka Boga. To, czy sakrament przyniesie w życiu spodziewane owoce, w dużej mierze zależy od wiary przyjmującego, sam Bóg natomiast działa w sakramentach bez względu na to, czy wiara przyjmującego jest wielka czy nie. Twierdzenia te prawdziwe są także w stosunku do sakramentu pojednania. O ile we chrzcie dokonuje się obmycie z grzechu pierworodnego, a w przypadku chrztu dorosłych – z każdego grzechu popełnionego przed chrztem, o tyle w sakramencie pojednania Bóg przebacza penitentowi grzechy popełnione po ostatniej spowiedzi. Przepięknym komentarzem do tych dwóch sakramentów zdają się słowa św. Ambrożego, biskupa Mediolanu, żyjącego w IV stuleciu: „Kościół ma wodę i łzy: wodę chrztu i łzy pokuty” (Epistulae 41,12).

Władzę odpuszczania grzechów ma jedynie Bóg; ponieważ Jezus jest Synem Bożym, a więc samym Bogiem, odpuszczał ludziom ich winy. Do człowieka sparaliżowanego rzekł: „Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy” (Mk 2,5); o kobiecie cudzołożnej powiedział: „odpuszczone są twoje grzechy” (Łk 7,48); uczonym w Piśmie wyjaśniał: „Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów” (Mk 2,10). Władzę tę Jezus przekazał apostołom i ich następcom: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20,22-23). Dziś apostołów reprezentują biskupi i ci, którym oni zlecili władzę rozgrzeszania „w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. Tak więc odpowiedź na tytułowe pytanie może być tylko jedna: spowiadać należy się przed kapłanem, bo taka jest wola samego Chrystusa.

Istotne elementy sakramentu pojednania i wiary Kościoła dotyczącej przebaczenia grzechów zawarte zostały w formule rozgrzeszenia wypowiadanej przez kapłana: „Bóg Ojciec miłosierdzia, który pojednał świat ze sobą przez śmierć i zmartwychwstanie swojego Syna i zesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów, niech ci udzieli przebaczenia i pokoju przez posługę Kościoła. I ja odpuszczam tobie grzechy w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. Otrzymanie przebaczenia jest możliwe dlatego, że Bóg jest miłosiernym Ojcem. Przepiękną metaforą miłosiernego ojca posłużył się Jezus w przypowieści o synu marnotrawnym (Łk 15,11-32). Gdy wraca do domu ten, który roztrwonił majątek ojca, żyjąc rozrzutnie, ojciec nie tylko przebacza mu grzech, ale obdarza go nową szatą, pierścieniem i sandałami. Szata jest symbolem przywrócenia godności synowskiej, pierścień – przywróceniem prawa dziedziczenia, sandały – oznaką uzyskanej wolności: powracający syn nie będzie traktowany jak niewolnika, ale powróci do swej pełnej godności. To właśnie dokonuje się, gdy skruszony grzesznik klęka przed kratami konfesjonału: Bóg jak ojciec wyciąga swe ramiona, by obdarzyć go na nowo godnością dziecka Bożego.

Pojednanie to staje się możliwe dzięki śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa. Ewangeliści podkreślają, że w chwili śmierci Jezusa na krzyżu, zasłona świątyni, która oddzielała najbardziej wewnętrzną część sanktuarium, zamieszkiwaną przez Boga, od pozostałej części kompleksu świątynnego (Mk 15,33-39). Według żyjącego w I stuleciu po Chr. żydowskiego historyka, Józefa Flawiusza, zasłona ta przedstawiała sklepienie niebieskie. W tan sposób wyrażona została prawda, że Bóg, który mieszka w niebie, obrał sobie za mieszkanie tę cząstkę ziemi: Miejsce Najświętsze świątyni to kawałek nieba na ziemi (De bello judaico 5.5.4). Fakt rozdarcia się zasłony przybytku ma znaczenie symboliczne: Boża obecność została teraz „uwolniona” z jedynego miejsca na ziemi. Bóg nie mieszka już tylko w Miejscu Najświętszym, ale każdy, kto uwierzy w to, co dokonało się na krzyżu, może mieć przystęp do Boga. Można odwołać się w tym miejscu do hebrajskiej symboliki rozdarcia szat. Był to dramatyczny gest bólu. Otóż jedna z interpretacji motywu rozdarcia zasłony przybytku w chwili śmierci Jezusa głosi, iż Bóg Ojciec patrząc na śmierć swojego Syna, w geście bólu rozrywa swą szatę – zasłonę świątyni, w której mieszka. W ten sposób otwiera przystęp do siebie przed każdym człowiekiem. Właśnie dlatego śmierć Jezusa ma znaczenie zbawcze i odkupieńcze. To ona sprawia, że człowiek może nawiązać kontakt z Bogiem, czyli zyskać przebaczenie grzechów.

Formuła rozgrzeszenia, którą penitent słyszy w konfesjonale, głosi, że Bóg zesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów. Jest to wyraźne nawiązanie do Jezusowego nakazu: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20,22-23). Zanim Jezus udzielił apostołom władzy rozgrzeszania, pozdrowił ich słowami: „Pokój wam!”. Skutkiem sakramentu pojednania – jak głosi formuła rozgrzeszenia – jest „przebaczenie i pokój”. Obydwa te wymiary są zazwyczaj nierozerwalne. Fakt otrzymania przebaczenia grzechów zazwyczaj pociąga za sobą wewnętrzny pokój i pogodę ducha. Obydwie te wartości wynikają przede wszystkim z nadprzyrodzonego charakteru spowiedzi, dużo mniej zaś z jej wymiaru psychologicznego. Sięgnijmy w tym kontekście po wypowiedź Jana Pawła II zapisaną w przesłaniu do spowiedników, które trafiło w 2002 roku na ręce abpa Luigiego de Magistro, Propenitencjarza Większego: „Warto także podkreślić, że sakrament pokuty nie jest aktem terapii psychologicznej, ale rzeczywistością nadprzyrodzoną, mającą przywrócić w sercu pogodę ducha i pokój, które są owocami łaski. Nawet gdyby uznano za użyteczne zastosowanie metod psychologicznych zewnętrznych w stosunku do sakramentu, mogłyby one być z roztropnością zalecane, ale absolutnie nie narzucone” (Niezastąpiona wartość sakramentu pokuty, 5). Innymi słowy, rozgrzeszenie w konfesjonale staje się możliwe nie dzięki umiejętnościom psychologicznym kapłana, lecz przez to, że jest on przedstawicielem samego Chrystusa.

Share:
ks. Mariusz Rosik